K: – Trudno mi osadzić się w rzeczywistości.

W: – Co przez to rozumiesz?

– Są takie mieszane uczucia. Wrażenie, że człowiek przyszedł tu po to, żeby się przed czymś ukryć. I uciec stamtąd, żeby odpocząć tutaj. A znowu tu człowiek wpada w społeczne wiry, nie ma kiedy odpocząć, więc próbuje uciec tam. Chociażby ciągle siedząc na telefonie.

– A wiesz, że cały czas uciekasz? Nawet teraz, mówiąc mi to? Cały czas uciekasz.

– Hm?

– Bo mówisz: „człowiek”. Człowiek się spodziewa, człowiek przyszedł i tak dalej. Nie mówisz „ja”. To jest tak jak byś nie chciał mówić o sobie. Uogólniasz. A ty nie jesteś ogółem. Tak?

– No, tak.

– Więc proszę cię, żebyś powiedział to teraz jeszcze raz, używając pierwszej osoby liczby pojedynczej. Czyli „ja”.

– Mam wrażenie, że… ja przychodząc tu, próbowałem uciec stamtąd. Natomiast będąc tu… próbuję uciec tam.

– Jak się czułeś, gdy to mówiłeś?

– Chyba bez większej różnicy.

– Ale widziałem, że sprawiało ci to trudność. Że bardziej skupiałeś się na sobie i zajmowało ci to o wiele więcej czasu.

– Chyba zawsze łatwiej o sobie mówić, nie mówiąc o sobie.

– Tobie jest łatwiej.

– No.

– I na tym cała rzecz polega. Że od siebie nie uciekniesz. Choćbyś nie wiem, gdzie chciał spierdolić i jakim Pendolino nie jechał.

– Co to znaczy?

– Bardzo często jest tak, że większość ludzi boi się doświadczać tu i teraz. A tak naprawdę tylko tu i teraz istnieje.

W związku z tym przeszłość rzutują na przyszłość, a czasem mówią tylko o przyszłości lub przeszłości. Jest tak, bo w głębi nie chcą, tak do końca, być tu i teraz.

– I że niby ja tak mam?

– Ty masz tak, że twoja dupa jest tu, a twoja głowa gdzieś tam. W pracy, w domu. W pracy rozmyślasz o domu, a w domu o pracy. Bo przecież tam są ważne sprawy, nie można puścić.

Kiedy jesteś tam, chcesz być tu. Kiedy jesteś tu, chcesz być tam.

I tak naprawdę nie ma cię ani tu, ani tam.

– Wszystko na pół gwizdka.

– Nawet nie na pół gwizdka. Na macanego. Na pół gwizdka to połowa zrobiona.        A tu jakbyś lizał loda przez szybkę. Jak japońscy turyści. Nie doświadczają, nie wchodzą w klimat, nie rozmawiają z miejscowymi. Tylko ciągle oko w aparacie.

– Czasem tak się czuję.

– Bo masz podobnie. Zobacz: ciągle te same problemy z pracownikami: ciągle coś nie tak zrobione, więc najlepiej to zrobić samemu. Beze mnie się nie da. Takie masz założenie i je realizujesz.

I to powoduje, że absolutnie nie możesz załatwić niczego. Bo nie wchodzisz całym sobą.
Oczekujesz od innych, na przykład swoich pracowników, że wejdą na całego, że będą pracę czuli jako swoją. Oni tego nie robią, bo ty tego nie robisz. Też ślizgają się po powierzchni. To ty im dajesz taki przykład.

I żeby było ciekawiej, sam wybierasz takich ludzi do pracy. Niby masz jakieś tam wzorce, jakich pracowników byś chciał, ale z jakiegoś powodu tak czy siak zatrudniasz takich, z których później jesteś niezadowolony. Myśląc, że aaaa, może jakoś to będzie. Czyli znów ślizganie się po powierzchni. Zamiast stworzyć sobie taką ekipę, która będzie zajebista.

Ale nie stworzysz tego, dopóki sam nie stworzysz swojej własnej zajebistości. Na tym polega życie. Bo jak jesteś w czymś na maksa, to puszczasz ego, rozkminki. Zaczynasz operować czuciem. Jesteś „tym” w pełni.

Zmieniasz procesor. W związku z tym, inaczej operujesz, inaczej reagujesz. Inaczej dobierasz ludzi. Bo używasz zupełnie innych kryteriów.

A co by się stało, gdybyś zamiast tu przyjechać, trafił do szpitala (tfu, tfu)?

Też byś miał telefon przy sobie? Też byś cały czas wisiał na słuchawce załatwiając sprawy, których przecież nie można zostawić, bo takie ważne?

Na Ojomie?

– Nie, bo tam nie można mieć telefonów.

– Czy zawaliłby się świat?

– Zapewne nie.

– Nie chodzi o to, żebyś teraz natychmiast zostawił telefon i nie miał kontaktów z ludźmi czy pracownikami. Chodzi o to, żebyś zaczął od siebie. Przyjechałeś tu, bo chciałeś, miałeś oczekiwania, zapłaciłeś pieniądze. Wykorzystaj to.

Robiąc tak z jedną rzeczą, powoli zaczniesz tak robić z innymi sytuacjami. Zaczniesz żyć. Pełnią życia.

Po co mieć przedsiębiorstwo? Po co to wszystko?

– Z grubsza dla pieniędzy.

– Ok. A po co ci pieniądze?

– Hm. Do zaspokajania potrzeb.

– Jakich? Wymień najważniejszą.

– Dom.

– Po co Ci dom?

– Żeby nie padał deszcz na głowę.

– A co to dla ciebie oznacza? Jak ci nie pada na głowę?

– Dobrze, bezpiecznie.

– Zobacz. Bezpieczeństwo jest ważne. Jest celem. Ostatecznym. Najważniejszym. A nie pieniądze. One są tylko środkiem do osiągnięcia tego celu.

Teraz: czy czujesz się bezpiecznie będąc ciągle na telefonie? I chcąc spierdalać?

– Nie wiem. Nie patrzyłem na to w tych kategoriach. Będąc na telefonie nie mam poczucia bezpieczeństwa albo niebezpieczeństwa.

– O to chodzi. Jakbyś się czuł bezpiecznie to byś nie wisiał na telefonie, ciągle rozmyślał, projektował sobie jakieś wyobrażenia i potrzebował je sprawdzić.

Masz z tego dobre pieniądze?

– Powiedzmy.

– Powiedzmy? Mówiłeś ostatnio, że październik był w plecy.

– Dlatego mówię, że powiedzmy.

– I zobacz: nie masz ani jednego, ani drugiego. Bo zrobiłeś pieniądze swoim podstawowym celem. Odwróciłeś. Zamiast zrobić tak, żeby pieniądze były środkiem do pozyskania poczucia bezpieczeństwa, to u ciebie było tak, że bycie na telefonie, pracownicy, są środkiem do uzyskania pieniędzy.

A jak chcesz się czuć bezpiecznie, skoro ciągle spierdalasz od siebie?

Nie ma takiej możliwości. Bo kto się będzie czuł bezpiecznie, jak ciebie NIE MA. Tylko jakieś wzorce, schematy. To muszę, to powinienem, to wypada.

Gdzie ty w tym wszystkim jesteś?

– Nie ma. Ale są pewne rzeczy, które po prostu trzeba zrobić.

– Jasne. Podpisałeś umowy. Ale tak wybrałeś. Zapomniałeś tylko o nadrzędnym celu.

O bezpieczeństwie. I zamiast organizować to sobie tak, żeby się czuć bezpiecznie, to organizujesz pracę ludziom tak, żeby zarabiać pieniądze i masz silną potrzebę kontrolowania tego.

Dam ci przykład jednej z moich znajomych. Nienawidziła swojej pracy. Bardzo dobrze zarabiała, była świetna w tym, co robiła, pracowała w korporacji.

Mówiła, że musi pracować. Bo dzieci, opłaty, kredyty, to, tamto, po prostu muszę.

Zapytałem: po co tam pracujesz?

Ona: bo kasa.

Ja: A po co ci ona?

Ona: Bo wiesz, dzieci, kredyty, dom, samochód, standard życia, to, to i to.

I dalej to samo w kółko.

Ja: A co byś chciała robić?

Ona: Wiesz, uwielbiam piec, pichcić, marzę, żeby rozkręcić swoją cukiernię, ale to przecież w ogóle niemożliwe.

Ja: Dlaczego?

Ona: Bo do tego potrzebna jest kupa kasy i tak dalej.

Ja: Zobacz, pracujesz w pracy, dzięki której zarabiasz mnóstwo kasy. Czy jest taka opcja, żebyś przez jakiś czas odłożyła trochę pieniędzy, tak abyś mogła otworzyć swoje przedsiębiorstwo?

Ona: nie myślałam o tym nigdy.

Ja: A czy istnieje taka opcja?

Ona: Istnieje.

Ja: Ok. Co wybierasz? W imię czego chcesz pracować? W imię tego, żeby się męczyć do końca życia? Czy w imię tego, żeby zebrać środki, zasoby, rozkręcić swój biznes i czuć się z tym wspaniale?

Wybrała tę drugą opcję. Wiesz, co się stało? Po roku otworzyła swoją cukiernię. Żeby było śmieszniej, na parterze budynku, gdzie była jej korporacja. I głównym jej klientem byli pracownicy tej korporacji. Ciastka, kanapki, tego typu rzeczy. I zarabiała znacznie więcej. Robiąc to, co lubi.

Naprawdę tak było.

Bo wybrała.

Jak u ciebie jest? Co by się stało, jakbyś trochę odmienił to wszystko i sprawił, żeby nadrzędnym celem stało się bezpieczeństwo i stabilizacja? I organizował sprawy pod to?

– Chyba nienajgorzej.

– A teraz jesteś tu. To dobrze by było abyś tu był naprawdę. Nie tylko dupą. Ale i sercem i umysłem. Całym sobą, po to, żeby wykorzystać to, co masz. Dokładnie tak, jak wymagasz tego od swoich pracowników. Że jak są w pracy, to niech nie będą tylko dupą. To twoje słowa! Ty też tak masz.

Przeszłości nie ma, bo już była. Przyszłość jeszcze się nie wydarzyła. Jeśli żyjesz w czymś, czego nie ma, to w czym żyjesz?

– Nie żyję?

– Pięć razy zero to ile?

– Zero.

– Nawet milion razy zero to zero.

Jednak jak jesteś, to pięć razy jeden to pięć.

Milion razy jeden daje milion.

To jest ta jedynka.

Kiedy jesteś.


0 komentarzy do “Pendolino – o uciekaniu do siebie i odwróconych wartościach”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane wpisy

Rozmowy z Wujciem Włodziem

Puść hamulec

ONA: – Męczy mnie mój stosunek do przeszłości. WUJCIO WŁODZIO: – Co to znaczy? – Mam przeświadczenie, że przeszłość i ja jesteśmy czymś, czego nie da się rozłączyć. Że mnie determinuje. Że przez to jaka Read more...

Rozmowy z Wujciem Włodziem

Szczerość w informacji zwrotnej

Trochę o szczerości w informacji zwrotnej. Niezwykły to dar. Niełatwo go dać. Często bardzo trudno przyjąć. Poprosiłem koleżankę, która była u nas w odwiedzinach, żeby powiedziała, co myśli na temat opisu mojego wydarzenia na fejsie. Read more...

Relacje

Granice osobiste w relacjach cz. 1

Ogromna większość ludzi wychowuje się w świecie, w którym od dzieciństwa nieustannie przekracza się, łamie i gwałci granice. Mówiąc nam, co mamy robić. Jak żyć. Co jest dobre, a co złe. Wmawiając nam, jakie myślenie Read more...