Noc. Tuż przed północą.
Zadzwoniłem do rodziców. Zasypiali.
Powiedziałem, że bardzo ich kocham.
Wcześniej siedziałem na kanapie z półprzymkniętymi oczami. Gapiłem się w niebo.
Widziałem gwiazdy przysłonięte chmurami. Zobaczyłem siebie w długim, nieskończonym rzędzie moich przodków. Rodziców, dziadków, pradziadków i dalej. Wyobraziłem sobie ich życia. Ich cierpienia. Ich radości. Ich walki. Ich upadki, ich zwycięstwa. Przez większość życia chciałem się ich wyprzeć. Odrzucić, co mi dali. To dobre i to złe. Ale jestem. Następny. Dzięki nim.
Wyobraziłem sobie swoje nienarodzone jeszcze dzieci. I ich dzieci. I dzieci ich dzieci. I dalej.
Korowód życia. Taniec bez końca i początku.
I z całą mocą poczułem, że jestem tu tylko na chwilę. Umrę. Tak jak ci wcześniej i ci później. Zniknę. Zaproszono mnie na bal, który trwa tylko mrugnięcie okiem.

Nie wiem ile czasu zostało. Nie wiem ile razy będę mógł patrzeć na bliskie mi twarze. Porozmawiać, przytulić. Powiedzieć, co naprawdę czuję. Jak czasem cierpię, gdy mnie ranią. Że przepraszam, że ja ich czasem ranię. Jak cieszę się, że są i jak bardzo jestem im za wszystko wdzięczny. Ile razy będę mógł powiedzieć, że ich kocham.

Zobaczyłem siebie i swoje wybory.
Zobaczyłem jak przyjeżdżam do rodzinnego do domu i często mijam się z rodzicami. Zamiast wykorzystać każdą minutę, każdą chwilę, żeby być z tymi wspaniałymi istotami, które przyszły tu tylko na chwilę, dały mi tak wiele i za chwilę znikną.
Bo zawsze jest tyle ważnych spraw. Tyle ważnych rzeczy do zrobienia. Do załatwienia. Marzeń do dogonienia. Wiatraków do pokonania. Tyle do udowodnienia. Rzeczy do przeżycia. Tyle świata do zbawienia. Tyle artykułów, postów i komentarzy do obejrzenia na facebooku. Tyle filmików do przejrzenia.
Nie ma czasu. Tyle się dzieje.
A oni tuż obok. Pięknie przemijają w fotelach. Jak ja. I nawet nie mają pojęcia o tym jak bardzo ich kocham i jak bardzo są dla mnie ważni.
Zdałem sobie sprawę, że to nie brak czasu.
To mój wybór: wszystko inne zamiast chwil z cudami, których wartości żaden bank by nie pomieścił.

I gdy tak mówiłem to rodzicom, uświadomiłem sobie, że nic, żadne bungee, skok ze spadochronem, żadna biba, żaden sukces, żaden hajs ani seks i żadna podróż do środka czy na koniec świata, choć wspaniałe, nie mogą się dla mnie równać z doświadczeniem, w którym dwójka ludzi spotyka się w miłości.

Pomyślałem o wszystkich ludziach, których spotkałem na swojej drodze. Którzy zostawili podpis na moim sercu. O tych, którzy wciąż są i o tych, których już nie ma.
To tak niesamowite, że udało nam się spotkać w tym szalonym świecie i że mogliśmy sobie coś dać.
Jeśli mieliśmy prawdziwe szczęście była to Miłość. Nawet jeśli czasem była ona tak trudna, że mieliśmy ochotę wyrzucić ją z balkonu, zadeptać, oblać benzyną i podpalić.
Innym razem była to inspiracja, obecność, uśmiech, wsparcie, żart, epicka impreza, dobry wpierdol, szlug na balkonie o piątej rano, seks, smaczny obiad, kąpiel w morzu z planktonem przy świetle księżyca, szczera rozmowa w kuchni, wspólny płacz i śmiech, granie w playstation, zabawy słowotwórcze, patrzenie na wschody i zachody słońca, taniec w deszczu, jamowanie na instrumentach, słuchanie szafy grającej w Hondurasie, zaglądanie życiu w oczy i śmianie się ze śmierci.

Tyle osób w moim życiu. Każdy tak wyjątkowy. Tak unikalny. Każdy ważny.

Uśmiecham się i ciarki mnie przechodzą, gdy myślę, jaki to zaszczyt i radość móc z każdym z nich zatańczyć w tym korowodzie. Spotkać. Poczuć. Dostać. Dać. Choć przez chwilę. Kilka dni, miesięcy, czasem lat.
Piękne mrugnięcie okiem.


0 komentarzy do “Miłość”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane wpisy

Teksty Inspiracje

Bój się i rób

Bój się i rób. Większość z nas wciąż myśli, że nie powinniśmy się bać. A jeśli się boimy to znaczy, że coś z nami nie tak. Więc czekamy aż lęk minie. Aż przyjdzie lepszy czas. Read more...

Teksty Inspiracje

Cud czy nie cud?

Tak łatwo zapomnieć jak cudowny jest ten gofr, co go właśnie zjadłem. Jak bardzo cudowna woda, co ją właśnie piję. Cudowne ręce, dłonie, palce, klawiatura i komputer, na którym piszę te słowa. I ten śmierdzący Read more...

Teksty Inspiracje

O strachu – Strażniku Skarbów

  „To nie życie się liczy, ale odwaga, którą w nie wnosisz.” Yogi Bhajan Strach. Strażnik Skarbów. Wciąż i wciąż od nowa odkrywam w sobie kolejne, ogromne pokłady strachu. Czasem przerażenia. Przed sobą. Przed życiem. Read more...