– Kalendarz proszę – mówię i sięgam do saszetki, żeby poszukać pieniędzy.

Mały sklep papierniczy w centrum. Sprzedawczyni koło czterdziestki. Szczupła, krótkie blond włosy, okulary i dość miła twarz, na której nie na ma uśmiechu,

Idzie w stronę kalendarzy i mówi:
– A co, Pan też będzie mnie sprawdzał? – jej pytanie wyrywa mnie z zamyślenia. Dopiero teraz zauważam obok mnie drugą kobietę, która przygarbiona liczy monety na blacie. Sprzedawczyni dalej mówi: – No tak, bo to normalne, że jeśli Polak, to na pewno chce oszukać.

– Słucham? – pytam. Bo nie rozumiem.

– To już dzisiaj piąta osoba, która sprawdza, czy jej uczciwie policzyłam – mówi i kładzie przede mną kalendarze do wyboru. Kobieta obok dalej garbi się bez słowa.

– Aha – burczę pod nosem. Myślę: O co babie chodzi? Wchodzę do sklepu i pierwsze, co dostaję, to gorzkie żale. Niech się żali komu innemu.
Patrzę na kalendarze. Zastanawiam się nad kolorem.

Nagle mój umysł się rozjaśnia. Patrzę na nią.

– Jest Pani zła, bo ma Pani wrażenie, że jest oskarżana? – pytam, a ona patrzy na mnie zaskoczona.

– No… tak. No bo przecież skoro tutaj jestem, to nie po to, żeby oszukiwać ludzi, prawda?

– I chciałaby Pani, żeby osoby, które Pani obsługuje, bardziej zwracały uwagę na Pani starania?

– Nawet nie to. Bo przecież po to jest kasa fiskalna, że nie mogę oszukać.

– Oj, z doświadczenia wiem, że i z kasą można oszukać – uśmiecham się. – Tak sobie myślę, że gdy odbiera to Pani jak oskarżenie o nieuczciwość, pewnie jest pani bardzo przykro, bo chciałaby Pani, żeby okazywano Pani więcej zaufania. Czy tak?

– Właśnie tak – teraz ona się uśmiecha, trochę nieśmiało. Obserwuję, jak podczas rozmowy zmienia się jej twarz i ciało. Maleje napięcie, staje się bardziej rozluźniona. Głos też coraz mniej waleczny.

Można by tak dość długo. Wybieram kalendarz. Między czasie żartujemy jeszcze trochę między sobą.

Po raz kolejny jestem pod ogromnym wrażeniem tego, co dzieje się, gdy zamiast odgradzać się od innych, zaczynamy słuchać.
I tego, jaką ogromną to ma moc. I jak czasem jedyne, czego druga osoba potrzebuje, to po prostu zrozumienia. Wysłuchania.
Chociażby po to, żeby zobaczyć, że nie jest sama na świecie w swojej sytuacji. Żeby usłyszeć, poczuć, że ma prawo do swoich emocji i potrzeb.

Nie chodzi o to, żeby zgadzać się z tym, co mówi. Tylko słyszeć. Też to, czego nie mówi. Słyszeć naprawdę. To moim zdaniem jedna z tych najtrudniejszych i najwspanialszych rzeczy w relacjach międzyludzkich.

Przygarbiona kobieta sprawdzająca, czy jej reszta zgadza się paragonem ,przez cały czas rozmowy nie odezwała się ani słowem.
Nawet nie wiem, czy była Polką. Ona w tej sytuacji też miała swoją perspektywę. Za którą były jej uczucia i potrzeby.

Kto miał rację?

Zapłaciłem i wyszedłem.

……………………………………………………………………………………….

W opisanej sytuacji używałem metody Porozumienie bez Przemocy wg Marshalla Rosenberga.

15 lipca we Wrocławiu na otwarciu Naszej Przestrzeni Kosmicznej poprowadzę rozmowę o komunikacji w relacjach.

Niedługo startujemy z regularną grupą, w której będziemy ćwiczyć komunikowanie się na podstawie Porozumienia bez Przemocy.

Zapraszam

W kategorii: Relacje

0 komentarzy do “Słuchanie w sklepie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane wpisy

Relacje

Jak zamienić konflikt w dar

Często w sytuacjach konfliktowych w relacjach poruszamy się jak po polu minowym. Czasami wystarczy krok nie w tę stronę, jedno zdanie, czy słowo, żeby uaktywnić głęboko wrosłe w nas schematy. Pakują nas one w pętle Read more...

Relacje

O uczuciach

fot. Thomas Young   Uczucia. Wielki temat w moim życiu. Coś, czego najbardziej chcę. Coś, czego najbardziej się boję. Od kiedy pamiętam. Uczucia to: – poczucie bycia żywym. – to, co sprawia, że możesz dotknąć Read more...

Relacje

Po co jesteś w relacji?

  Kilka miesięcy temu wybrałem się z parą starych przyjaciół na kolację. Jedziemy samochodem, rozmawiamy, śmiejemy się, spacerkiem z parkingu, zimno bo zima, wszystko fajnie. Siadamy. Podchodzi kelner. Pyta, co chcemy zamówić. Oni patrzą w Read more...