Kilka miesięcy temu wybrałem się z parą starych przyjaciół na kolację.

Jedziemy samochodem, rozmawiamy, śmiejemy się, spacerkiem z parkingu, zimno bo zima, wszystko fajnie. Siadamy. Podchodzi kelner. Pyta, co chcemy zamówić.

Oni patrzą w karty dań. On chce zamówić łososia za prawie cztery dyszki, ona najchętniej skończyłaby na przystawce.
Dość szybko zaczynają się kłócić. Ona mówi mu, że jak zwykle rozrzuca pieniądze, a przecież są ważne wydatki. On, że ona zachowuje się jak biedaczka i że przez to zawsze się przez nią musi wstydzić. I że nie chce całe życie trzymać się za portfel. I tak dalej.
Siedzą i kąsają się. W kilka chwil pozakładali pełne zbroje i okładają się toporami.

No i tyle z miłej kolacji.

Jestem przekonany, że na głębszym poziomie nie chodziło o pieniądze, ani o ceny. Ostatnim razem, gdy się widzieliśmy, kłócili się o to, z czego są dokładnie płatki śniegu.
Moim zdaniem jak zwykle chodziło o niezaspokojone potrzeby.

Ale tak już mniej głęboko to mam wrażenie, że po prostu zapomnieli, po to co tu przyszliśmy.
No właśnie, po co? – zapytałem ich.

– Żeby miło spędzić czas ze sobą – odpowiedzieli po chwili wahania – Zjeść coś dobrego, pogadać, pośmiać się. Zrobić coś innego niż zwykle.

Ano. To widać, gdy pary przez większość roku nic nie robią, żeby pracować nad swoją relacją, zaniedbują ją, zamiatają pod dywan co nie wygodne, albo udają, że tego nie ma, a potem jadą na wakacje. I myślą, że tam będzie inaczej. Że tam będzie fajnie. A wychodzi tak, że jest tak samo. Kłócą się, obwiniają, cierpią.

Moim zdaniem podobnie jak na co dzień, tak i od święta. Zapominają po co to wszystko.
Po co tu są?
Żeby przez pół godziny krzyczeć na siebie, udowadniać sobie, kto ma rację, z kim jest coś nie tak, kto powinien się źle czuć, kto jest winny? Żeby doprowadzić się do ścisku ciała i gonitwy myśli, a potem smacznie zjeść?

Ciekawie by było, jakby partnerzy intymni, którzy się kochają, wychodząc z domu wiedzieli, że znów idą na wojnę. Staczać kolejną bitwę ze sobą. Jak w tym filmie z Angeliną Jolie i Bradem Pittem, gdzie oboje byli zabójcami i przygotowywali się wspólnej kolacji chowając w ubraniach noże i pistolety.
I tak jest z moimi przyjaciółmi niemal za każdym razem.

Po co być ze sobą w związku? Żeby się ranić, wbijać szpile, trzymać siebie w szachu, ciągłej winie? Blokować jedno drugie?
Czy wspierać się, uzupełniać i pomagać sobie we wzajemnym przeżywaniu życia w najlepszej dostępnej opcji?

Większość osób przynajmniej świadomie chce tego drugiego. A wychodzi im to pierwsze.

Jak to jest, że ludzie tak często zapętlają się w bliskich relacjach dostając zazwyczaj dokładną odwrotność do tego, czego chcą i potrzebują?

Jak mawiał Einstein: szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów.

ĆWICZENIE:

1. Przypomnij sobie sytuację, w której kłóciłeś/aś się z bliską Ci osobą, gdy waszym wspólnym celem było coś zupełnie innego.

2. Wsłuchaj się w siebie: czego naprawdę chcesz od tej sytuacji? Czego potrzebujesz?

3. Jak możesz zmienić ten schemat zachowania?

Jeśli na myśl o wymyśleniu nowego zachowania a co dopiero wprowadzeniu go w życie, zaczynasz się pocić, wypadają ci zeby i spinasz się jak na komunii, to zapraszam na:

prowadzone przeze mnie warsztaty świadomej komunikacji (info w wydarzeniach)
spotkania regularnej grupy (we Wrocławiu), gdzie będziemy ćwiczyć świadomą komunikację
indywidualną sesję (info na stronie).

Jak to jest u Ciebie?


0 komentarzy do “Po co jesteś w relacji?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane wpisy

Relacje

Dlaczego nie chcemy czuć?

fot. Tom Pumford Dlaczego nie chcemy czuć? Bo to nieprofesjonalne, niepraktyczne, bolesne, śmieszne, głupie, niedojrzałe, nieciekawe, dziecinne, odrzucające. I tak dalej. Niedawno robiłem na ten temat uliczny research i miałem ogromną przyjemność rozmawiać o tym Read more...

Relacje

Zobaczyć siebie w czyichś oczach

Jaram się patrzeniem w oczy. Już nawet nie chodzi o to, że tam te wszystkie tęczówki, siatkówki, spojówki i cała sieć skomplikowanych połączeń i mechanizmów perfekcyjnie i niewyobrażalnie istniejących. Ani nie o to, że gdy Read more...

Relacje

Słyszeć i widzieć drugiego człowieka

Przemyślenia o słuchaniu i widzeniu człowieka. Rozróżniam kilka poziomów słyszenia. Można słyszeć dźwięk głosu. Jego tembr, natężenie, barwę. Czuć fizycznie jego wibrację dochodzącą do naszego ciała. Słyszeć dźwięki wydobywające się z ludzkiej krtani, które jak Read more...