Jaram się patrzeniem w oczy.

Już nawet nie chodzi o to, że tam te wszystkie tęczówki, siatkówki, spojówki i cała sieć skomplikowanych połączeń i mechanizmów perfekcyjnie i niewyobrażalnie istniejących.

Ani nie o to, że gdy w nie patrzę, to jakbym patrzył w miniaturę wszechświata. Pełną niekończących się szczegółów, subtelności, zaskakujących kształtów, krzywizn i głębi. Wyglądającą jak wybuchające supernowy, które gdzieś tam, kiedyś porozsyłały w przestrzeń kosmiczną atomy, z których są te oczy, co na nie patrzę. Z których są te oczy, co nimi patrzę.

No właśnie.
Chyba chodzi o to, że te oczy są naprawdę miniaturami wszechświata. Że niewiele różnią się od wybuchających gwiazd na niebie.

O to, że gdy patrzę w oczy i gdy choć na chwilę udaje mi się przebić przez chmury myśli, ocen i racjonalizacji – wtedy mogę zobaczyć te wszystkie gwiezdne mgławice, pyły pierwiastków, chmury gazowe.
Gdzie jest wszystko: Hitler i Gandhi. Lady Gaga i Matka Teresa. Freud i Grek Zorba.
Gdzie święci z jaskiń i uliczne prostytutki. Mityczni wojownicy i zapomniani tchórze.
Gdzie jest dzień i noc. Hałas i cisza. I wszystko, co pomiędzy.
Wszystko tam. Za tymi oczami.
Dla chętnych widzenia.

Chodzi też chyba o to, że gdy mam odwagę to zobaczyć w oczach na przeciwko, mogę zobaczyć też siebie. I dlatego czasem to całe patrzenie w oczy jest dla mnie tak trudne.

I owszem: są struktury, wzory, mapy opisujące ten świat. Są wytłumaczenia, dlaczego to oko wygląda, jak wygląda. Dlaczego ta osoba jest, jaka jest i czego można się po niej spodziewać.
Oko jak oko. Nie róbmy z igły wideł.
Fajnie, fajnie. Ale za tym wszystkim: tymi schematami, za wstydem i strachem, za chmurami myśli, racjonalizacji, za pajęczynami wzorów i struktur jest
niewiadoma.
Za palcem jest księżyc.
Wymykający się wszelkim zasadom i opisom. Przestrzeń bez granic i horyzontów. Gdzie można zgubić siebie i znaleźć wszystko.
I teraz oto, proszę bardzo, cyk!, siedzi tu przed tobą. Patrzy się na ciebie.
I czeka aż ty też zechcesz ją zobaczyć.

Spoko z takim nastawieniem podejść do patrzenia w oczy.
🙂

ĆWICZENIE:

Medytacja serca

Znajdź w ciągu dnia 15 minut z bliską Ci osobą (najlepiej z partnerem intymnym). Usiądźcie wygodnie naprzeciw siebie na wyciągnięcie wyprostowanej ręki. Połóżcie swoją prawą dłoń (otwartą) na sercu partnera. Druga osoba niech zrobi to samo. Swoją lewą dłoń połóżcie na dłoni partnera (która dotyka waszej klatki piersiowej).

Odpalcie sobie jakąś miłą muzyczkę, która będzie trwała co najmniej 12 minut.
Na przykład:
Maok – Cez hory preletim (ten kawałek akurat trwa 15 minut, ale to najwyżej trochę dłużej popatrzycie na siebie 🙂

I patrzcie sobie w oczy 🙂

Staraj się jak najmniej mrugać. Nie odwracaj wzroku.

Najlepiej starać się patrzeć „przez drugą osobę”, jakby na punkt za jej głową, jednocześnie chwytając nieostrym wzrokiem wzrok drugiej osoby.
Na początku może być to trudne, więc można zacząć patrzeniem na jedno oko. Czy tam oba.

Doświadczenia mogą być różne. Ważne, żeby po prostu być w doświadczeniu. Przyjmować, co przychodzi. Nie czepiać się myśli, ocen. Przeżywać. Uczucia też mogą być różne: przez strach, wstyd, smutek, po radość, miłość, poczucie zespolenia.
Skup się na odczuciach i oddechu. Pozwól żeby wasze oddechy się zsynchronizowały.
W trakcie mogą dziać się też różne rzeczy z wizją: na przykład twarz partnera/ki może się zmieniać nieco. Niech się zmienia 🙂 Czasem nie dzieje się nic.
Patrz, obserwuj, przeżywaj, daj se spokój z rozkminianiem. Taka rada 🙂

Staram się uskuteczniać tę medytację regularnie ze swoją partnerką. Często trudno mi się na początku przebić przez natłok myśli, ale jak się uda, to dzieje się magia.

Wspaniale działa, gdy są napięcia w relacji – przywraca połączenie między wami. Jeszcze lepiej jak ich nie ma. Doskonałe jako wstęp do dalszych pieszczot – totalnie zmienia jakość doświadczenia.
Tak czy siak – ultra ciekawe przeżycie.
Polecam


0 komentarzy do “Zobaczyć siebie w czyichś oczach”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane wpisy

Relacje

Dlaczego nie chcemy czuć?

fot. Tom Pumford Dlaczego nie chcemy czuć? Bo to nieprofesjonalne, niepraktyczne, bolesne, śmieszne, głupie, niedojrzałe, nieciekawe, dziecinne, odrzucające. I tak dalej. Niedawno robiłem na ten temat uliczny research i miałem ogromną przyjemność rozmawiać o tym Read more...

Relacje

Granice osobiste w relacjach cz. 2

Wiele rzeczy można robić, żeby schować się przed sobą. Bardzo łatwo zrobić to za wyobrażeniem o sobie jako człowieku dobrym, przyzwoitym, oświeconym. Albo za biedną, bezradną ofiarą. I co tam jeszcze chcesz: nowoczesnym, poprawnym politycznie, Read more...

Relacje

Dzień Dziecka

  „Chcesz uniknąć krytyki? Nic nie rób, nic nie mów, bądź nikim.” Arystoteles Z okazji Dnia Dziecka. Z tęsknoty za pełną ekspresją, ciekawością świata i eksperymentowania. Za głodem doświadczania i czucia mimo strachu. Za swobodnym Read more...