„To nie życie się liczy, ale odwaga, którą w nie wnosisz.”
Yogi Bhajan

Strach.
Strażnik Skarbów.
Wciąż i wciąż od nowa odkrywam w sobie kolejne, ogromne pokłady strachu. Czasem przerażenia.

Przed sobą.
Przed życiem.
Przed tą przestrzenią nieskończonych możliwości. Pulsującą, tętniącą, mieniącą się wszystkimi odcieniami kolorów. Tu, w tej chwili. Czeka na eksplorację. Woła: zabaw się ze mną. Weź mnie.
Życie, w którym każdy z nas dostał marzenia. Które choć czasem zakopane pod górami sceptycyzmu, wciąż oddychają głęboko w ciemnych zakamarkach naszych serc. Marzenia, które nie są po to, żeby były poza naszym zasięgiem. Ale po to, żebyśmy mogli je spełniać.

Przed nimi jest strach. Wielki Strażnik.

Często jest tak ogromny, że żeby go nie czuć, wypieramy go na tysiące sposobów. Nie chcemy go czuć, więc tworzymy sobie tysiące racjonalizacji:
Że to nie ma sensu. Na pewno się nie uda. Nie dam rady. To byłoby wbrew mnie. Nie chcę się zmuszać. Gardzę tym. Jestem za słaby. Jestem niegodny. Nie wystarczający. To głupie. Nierozsądne. Niebezpieczne, nielogiczne, niemoralne, i jakie tam chcesz. I najlepsze ze wszystkiego: Bo taki jest świat. I ochoczo podłapujemy ludową mądrość, że życie to sztuka kompromisów. Tak naprawdę tłumacząc to sobie, że życie to sztuka ulegania.

I odkładamy na później. I tyle ważnych spraw, że nie ma czasu dla tych najważniejszych. Jak w tym kawale: facet biega z pustą taczką po budowie i mówi: taki zapierdol, że nie ma kiedy załadować. I tyle wytłumaczeń: praca, dzieci, pieniądze, kredyty, wojny, filmy w telewizji, zmęczenie, choroby, brak czasu, brak tego, tamtego.
I to wszystko pierdolenie.

Bo to strach. Strach przed sobą. Strach przed słabościami. Przed bliskością. Miłością. Przed zranieniem. Przed porażką. Przed śmiercią. Strach przed nowym. Strach przed niewyobrażalnym. Strach przed swoją MOCĄ.

I rzecz jasna piszę to przede wszystkim do siebie. Bo co chwilę łapię się na asekuranctwie, półśrodkach. Na kompromisach, których tak naprawdę w głębi siebie nie chcę. Na wstrzymywaniu samego siebie i rzucaniu sobie kłód pod nogi, żeby mi się tylko przypadkiem nie udało.

Bo się boję.

I zawsze znajdziesz tysiące dobrych powodów, żeby się bać. Czasem racjonalnych, innym razem nie. Ale o to właśnie chodzi. Żeby zaryzykować. Że jeśli czegoś pragniesz całym sobą, to czasem potrzebujesz zaryzykować wszystko, żeby to dostać. Zaryzykować szacunek ludzi, ich poklask i akceptację. Bliskie relacje, pieniądze, pracę, bezpieczeństwo, swoje wierzenia, przekonania, zdrowie.
I najczęściej jest tak, że jeśli zaryzykujesz wszystko, możesz wygrać wszystko. Bo możesz wygrać Siebie.

I wtedy okazuje się, że życie to nie coś, co jest niesamowitą, wspaniałą, cudowną pełną kolorów, blasków, cieni, udanych relacji przygodą tylko dla garstki wybranych osób spełniających określone kryteria.

SKORO JESTEŚ NA TEJ ZIEMI, W TYM CIELE, TO ZNACZY, ŻE MASZ PEŁNE PRAWO DOŚWIADCZAĆ PEŁNI TEGO ŻYCIA. ZE WSZYSTKIM CO MA ONO DLA CIEBIE DO ZAOFEROWANIA.

Ja. Ty. Nasze matki, ojcowie, Mariola, co stoi na kasie, manager Bogdan i komornik Rysiek.

Jest tylko jeden haczyk. Jeśli tego chcesz, musisz się na to odważyć.

Strach to Strażnik, który strzeże wszystkich największych skarbów w Twoim życiu. Możesz go przeklinać, ale on tylko robi swoją robotę. Strzeże Twojej mocy, a jednocześnie jest drogowskazem. Bezbłędnie pokazuje, czego najbardziej w życiu pragniemy.
Jeśli nie wiesz czego chcesz, coś Cię jara na maksa, a jednocześnie przeraża totalnie – no to już wiesz.

Wszystkie rzeczy, które mają w moim życiu największą wartość na początku przerażały mnie totalnie. Robiąc większość z nich do tej pory sram po gaciach. Nawet teraz, przed napisaniem tego tekstu, przez pół dnia wyczyściłem dom, pozamiatałem podłogi i pozmywałem naczynia. Bo się bałem.
Wszystkie marzenia, które chcę realizować w przyszłości napawają mnie przerażeniem. Ale jednocześnie gdy o nich myślę, serce tańczy mi kankana.

Bardzo, bardzo długo nie chciałem przyznać się przed sobą do swojego lęku. Całe życie bałem się i przez przytłaczającą część życia robiłem wszystko, żeby się nie bać.
Zamiast ten strach przyjąć i docenić.
Dopiero od niedawna uczę się świadomie podążać jego szlakiem i transformować go.

Omijając strażnika omijasz Moc, której on strzeże.
Moim zdaniem na tym polega droga bohatera. Nie na tym, żeby walczyć z przeszkodami. Tylko żeby skonfrontować się ze swoimi największymi lękami.

Żyć to żyć bez znieczulenia. Żyć bez znieczulenia to żyć ze strachem.

Jeśli nie przyznasz się do swojego lęku, nie przyjmiesz go i nie odczujesz, nigdy nie zaczniesz realizować swoich marzeń. Pozostaniesz w głowie kontynuując wymyślanie racjonalnych powodów, dla których nie robisz rzeczy, których najbardziej pragniesz.
Jeśli nie odczujesz strachu związanego z wyrażaniem uczuć, nigdy nie dasz szansy innym ich usłyszeć, a przez to nie dasz sobie szansy zaspokoić swoich potrzeb w relacjach.
Jeśli nie przyznasz się do swojego przerażenia przed miłością, nigdy jej nie zaznasz. A dla mnie to chyba największy lęk ze wszystkich.

I wiem, że różne są sytuacje.
Ale jeśli żyjesz życiem, które Cię nie satysfakcjonuje, najpierw bądź szczery ze sobą.
Tak naprawdę. Tak do głębi. Całkowicie i totalnie.
Nawet jeśli to miałby być pierwszy raz w Twoim życiu.
Poczuj ten paraliżujący strach.
Daj sobie na to chwilę.
Poczuj jak sięga Twoich kości.
Czujesz?

I wiedz, że on jest pomiędzy Tobą i wszystkim, czego pragniesz w najgłębszych i najżywszych szczelinach swojego serca.

Paradoksalnie: trzeba być niesamowicie odważnym, żeby czuć strach mimo lęku przed jego odczuwaniem.

Bądźmy odważni.
Odwaga nie oznacza stanu, w którym nie ma lęku.
Odwaga to działanie pomimo strachu.

Na koniec:
Jeżeli myślisz, że nie masz marzenia, to znaczy, że boisz się do niego przyznać.
Zwykle to czego najbardziej chcesz, jest tym, co najbardziej Cię przeraża.
Jeżeli masz marzenie, to znaczy, że masz w sobie wszystko, co jest Ci potrzebne, żeby je zrealizować.
Nikt za Ciebie nie zrealizuje Twoich marzeń.
Ale też nie ma na świecie nikogo, kto mógłby Cię przed tym powstrzymać.


0 komentarzy do “O strachu – Strażniku Skarbów”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane wpisy

Teksty Inspiracje

Być nikim

– Najbardziej boję się być nikim. – mówi po francusku Christian. Kamera skierowana jest na jego twarz. Młodą, ciemną, przystojną. I wyraz jaki ma na twarzy i spojrzenie stemplują fakt, że Christian właśnie dotyka najgłębszych, Read more...

Teksty Inspiracje

Medytacja przy zmywaku

Stoję przy zlewie. Myję naczynia. Z kranu leci woda. W głowie potok myśli. Jak to zwykle u mnie w takich sytuacjach, myślę o tym i o tamtym: co u Mariana, gdzie na obiad, po co Read more...

Teksty Inspiracje

Wyprawa po szlugi

A gdyby tak życie było wyprawą po szlugi? Pomyśl tylko. Budzisz się, dostajesz światłem jarzeniowym w twarz, boli, boli, strasznie boli, oddzielają cię od ciepła, błogości, szczęścia, raju, dają klapsa w dupę, owijają prześcieradłem, kładą Read more...