Dzisiaj zainspirował mnie Kuba.
Kuba siedzi na drewnianym krześle w kuchni swojego mieszkania we Wrocławiu i opowiada.
O bębnach, o sztuce, o nauce, o słuchaniu, o życiu. Dosłownie, metaforycznie. Z każdej strony, jak tylko chcesz.
Kuba gra na bębnach. Długo, bo już ponad 10 lat. Grał pięć, gdy po zdanej maturze kupił sobie bilet do Afryki. Kolega z grania był tam wcześniej, opowiadał o miejscach, gdzie można nauczyć się prawdziwej gry. Kuba dość szybko odkrył, że jeśli chcesz coś robić dobrze, trzeba robić to całym sobą. Więc grał trzy miesiące i pojechał do byłych kolonii francuskich w Afryce. Tam chodził po dzielnicach, pytał o znanych muzyków, których zna każdy dzieciak przestający na zakurzonych rogach ulic.
I zaczął grać z muzykami w kraju, w którym bęben jest zrośnięty z ludzkimi sercami. Zanim tam przyjechał, wydawało mu się, że potrafi grać. Okazało się, że rzeczywiście: wydawało mu się.
Trzy miesiące nauki z najlepszymi, po to, żeby stwierdzić, że jak będzie miał szczęście, to może po dziesięciu latach intensywnej nauki będzie grał choć trochę jak oni.
Odkrył bęben jako nieskończenie złożony instrument, który można eksplorować latami, może całym życiem, a on wciąż cię zaskoczy. Wystarczy tylko chcieć się w niego zanurzyć i zapomnieć o tym, co myślałeś, że wiesz.
Afryka nauczyła go pokory. Nie zniechęciła. Nauczyła, że jeśli chcesz być w czymś zajebisty, to musisz dać całego siebie. Ale pokazała też, że to w ogóle nie o to chodzi, żeby być zajebistym. Tylko żeby grać, być, robić to, co kochasz.

Po powrocie do Polski zamykał się w salce i ćwiczył. Zwykle ćwiczył codziennie. Słuchał ulubionych muzyków, analizował, grał. Nie myślał o tym, kim będzie, jak już będzie wirtuozem. Nie myślał o laskach ściągających majtki przez głowę na dźwięk jego ręki uderzającej o naciągniętą skórę kozy. Może tylko czasem. Zresztą kto by tego nie robił?
Ćwiczył. Bo to kochał. Spędzał godziny nad jednym dźwiękiem. Starając się zrozumieć jak ci goście to robią, że to brzmi tak świetnie.
Bo to stara prawda, w każdej rzeczy, w każdym aspekcie życia: wszystko tkwi w szczegółach. Że jak się nauczysz krzywo chodzić, to trudno będzie ci iść prosto. Że każdy wielki zamek i pałac stoi na twardym fundamencie, którym jest szczegół.
I może faktycznie są te prawa, wedle których działa Świat. I że im szybciej to zaakceptujesz, im szybciej się ich nauczysz, tym lepiej. I że uczyć się będziesz całe życie.

Pokora, synu. Dobrze się tego nauczyć.
A potem, powoli, dojść do tego miejsca, gdzie będziesz brzmiał, jak chcesz. Gdzie znajdziesz swój własny dźwięk. Swój własny głos.
Przy okazji pierwszy raz w życiu zdałem sobie sprawę z rzeczy dość oczywistej: że system nut jest europejski i obowiązuje tam, gdzie go europejczycy wcisnęli. Afrykańskich bębnów on nie dotyczy. One mają własny system. Własny język muzyczny, a nawet własny dialekt. Tańczą z dźwiękami wokół głównego pulsu. I podobnie, jeśli chcesz pisać wiersze w obcym języku, dobrze najpierw nauczyć się słów, tak i z graniem na bębnie.
Teraz najlepsi w kraju zapraszają Kubę, żeby z nimi grał. Wysiłek zaczyna się zwracać. Teraz siada z bębnem i zaczyna grać z zespołami, słyszy więcej niż inni. Tak jakby dźwięki układały się w skomplikowany język, który niewielu potrafi zobaczyć, jeszcze mniej odczytać, a użyć to w ogóle, łohoho. I Kuba zaczyna to umieć.

I kolejna rzecz: Im dłużej słuchasz, tym więcej słyszysz. Im dłużej patrzysz, tym więcej widzisz. Im bardziej jesteś uważny, tym więcej czujesz.
O tym często zapominam. Bo zbyt często chcę mieć już, teraz, natychmiast. A widzenie, słyszenie, czucie, przychodzi stopniowo. I nie przychodzi samo.
Każdy muzyk, każdy człowiek, który zajmuje się czymś na poważnie, zaczyna widzieć, słyszeć rzeczy, których zwykli śmiertelnicy nie widzą i nie słyszą.
Na początku gdy Kuba szedł na koncert wspaniałych bębniarzy, zastanawiał się, jak oni to robią, że to brzmi tak zajebiście? Teraz wie. Teraz słyszy. Teraz sam tak gra.

Praktyka, synu. Pokora, synu. Pasja, synu. Wytrwałość, synu. Cierpliwość, synu.
I będzie git.
Oglądam dużo filmów, wiem, co mówię


0 komentarzy do “Pasja”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane wpisy

Rozmowy z Wujciem Włodziem

Puść hamulec

ONA: – Męczy mnie mój stosunek do przeszłości. WUJCIO WŁODZIO: – Co to znaczy? – Mam przeświadczenie, że przeszłość i ja jesteśmy czymś, czego nie da się rozłączyć. Że mnie determinuje. Że przez to jaka Read more...

Rozmowy z Wujciem Włodziem

Świat Cię potrzebuje!

W biegu wpadłem do dużej galerii handlowej kupić coś do jedzenia. Zadzwoniła do mnie moja ukochana i opowiedziała o tym, że jakiś nieznajomy pan pokazywał jej filmiki dzieci umierających w bombardowaniach w Syrii. Wtedy uderzyło Read more...

Rozmowy z Wujciem Włodziem

Jak masz na imię?

– Jak masz na imię? – Marcin. – Nie pytam, jak cię nazywają. Tylko jak masz na imię. – Hm – mruknąłem. Oho, pomyślałem, no to się zaczyna.  – Ale że co? – Nazywają cię Read more...