Przemyślenia o słuchaniu i widzeniu człowieka.

Rozróżniam kilka poziomów słyszenia.

Można słyszeć dźwięk głosu. Jego tembr, natężenie, barwę. Czuć fizycznie jego wibrację dochodzącą do naszego ciała. Słyszeć dźwięki wydobywające się z ludzkiej krtani, które jak miecz swoim strumieniem przecinają ciszę, albo zasłonę innych dźwięków.
Na tym poziomie nie rozumiemy słów, nie czujemy emocji. Nie ma połączenia. W moim doświadczeniu to słuchanie, kiedy emocjami, myślami i obecnością jestem gdzieś daleko. I czasem tylko z ciekawością skupiam się wyłącznie na fizycznym aspekcie dźwięków. Jakbym kontemplował dźwięk piły spalinowej ścinającej drzewo.

Można słyszeć sens słów. Rozumieć ich symbolikę. W intelektualnym świecie łączyć ich znaczenia ze sobą, tworzyć koncepcje. Wychwytywać informacje i przetwarzać je. To świat ROZUMIENIA. To poziom, na którym w naszej kulturze najczęściej operujemy świadomie, choć i tak niewielu się to udaje. Przykładem są dyskusje, w których ludzie kłócą się, choć mówią o tym samym. Przykładem są komentarze pod artykułami, w których ludzie wytykają rzeczy w ogóle nie związane z treścią artykułu. Przykładem są ciągi myślowe tworzone tylko po to, żeby usankcjonować swój światopogląd. Cały kosmos przykładów.
Ten poziom słuchania jest tak angażujący dla większości ludzi, że utykają na nim plącząc się w znaczeniach, danych, próbując złapać definicje i znaleźć bezpieczeństwo w konceptualnej racji, gdzie można uciec przed uczuciami. W tym utknięciu nie istnieją inne poziomy poza intelektem.
W odłączeniu od innych poziomów, to najlepsze miejsce, gdzie można ukryć prawdziwego siebie za powodami, usprawiedliwieniami, argumentami. Gdzie można uciekać w zawiłe konstrukcje myślowe, które sprawiają wrażenie potężnych fortec, a są zaledwie mirażami na pustyni.
To miejsce, gdzie wszystko może być prawdą i nieprawdą jednocześnie. To plac zabaw iluzji. Bardzo niebezpieczny dla dorosłych dzieci.
To również poziom na którym najczęściej utykam.

Można słyszeć uczucia i emocje, które nasycają słowa i dźwięki. Strach, radość, złość, smutek i ich kombinacje. Słyszeć życie przepływające w człowieku, którego słowa są tylko roboczym opisem. Są jak palec wskazujący księżyc. Słyszeć na tym poziomie to tak naprawdę czuć. Czuć życie przepływające w drugiej istocie. Czuć to być w połączeniu. Na tym poziomie słowa są drugorzędne. Tutaj zaczynasz słyszeć to, co jest za słowami. Tutaj zaczynasz być w prawdziwym, żywym kontakcie z drugą osobą. Tutaj zaczyna się magia.
Niewiele osób tu dochodzi, bo jako społeczeństwo mamy pozamrażane uczucia. I najczęściej jest to totalnie poza naszą świadomością. Na zewnątrz wszystko wydaje się być ok. Jesteśmy dopasowani, mamy spoko pracę, mogłoby być lepiej, wiadomo, ale takie życie jest przecież. Zasadniczo wszystko niby git.
Ale gdzieś w głębi coś gniecie, uciska, pali. Coś krzyczy: to nie jest prawdziwe życie!
Tylko że ten krzyk wydaje się być tak absurdalny. Bo zostaliśmy wytrenowani, żeby go zagłuszać. Myślami, pracą, telewizją, dźwiękami, bezustannym hałasem i pośpiechem. Zostaliśmy wytrenowani, żeby szukać wszędzie tylko nie w sobie.
Przez większość życia z każdej strony daje nam się tysiące powodów, dla których czucie jest złe, nieprofesjonalne, słabe. Żeby czuć, trzeba najpierw się rozmrozić. A to bardzo bolesny proces. I przynajmniej dla mnie przerażający.

Można też słyszeć Istotę drugiej osoby. Czuć ją w pełnej obecności. Czuć wszechświat przejawiający się w nieskończenie skomplikowanej i prostej jednocześnie, cudownej Istocie przed Tobą. Doświadczać radości obcowania z nią. Widzieć i czuć jej boskość, jej niepowtarzalność, jej miałkość i wielkość. Kruchość i siłę. Tu pozostałe poziomy niewielkie mają znacznie. To doświadczenie radości obcowania z życiem. Doświadczenie poznawania siebie samego poprzez świat. To świadomość istnienia i czucie nieskończonej ilości zależności i interakcji pomiędzy Wami. To przestrzeń poza czasem, argumentami, powodami, reakcjami emocjonalnymi. Poza intelektem, rozumieniem. To przestrzeń bez gruntu pod nogam. To płynne, pulsujące bycie.
Tu bywam szczególnie rzadko.

Żeby usłyszeć człowieka naprawdę, trzeba najpierw go zobaczyć i poczuć.

To zdjąć z niego całą siatkę naszych projekcji: oczekiwań, uprzedzeń, wyobrażeń zastygłych w naszym postrzeganiu świata i rzeczywistości. Swoich krzywd, niezaleczonych ran, niewyrażonych uczuć i emocji.
To odrzucić swoją potrzebę naprawiania, zmieniania, litowania się, ratowania, dominacji, zależności, edukowania.

Żeby usłyszeć człowieka naprawdę, trzeba czuć jego Istotę. Ciągle zmienną, płynną, pełną skarbów i potworów. Istotę na drodze odkrywania siebie. To czuć w niej boskość, która przebija zza przyziemnych słów. I ciemne mroki, które czasem oblekają się w słodkie pieśni.
Wiedzieć, że w każdej chwili jest tam wszystko i może wypłynąć na powierzchnię niezależnie od świadomości osoby, której słuchasz: klejnoty mądrości, wglądów, miłości oraz zimne, oślizgłe stwory, które potrafią zatruwać i niszczyć światy, byle tylko ukryć się i nie pokazać prawdy.

Żeby usłyszeć człowieka, trzeba zobaczyć w nim taniec bogów i demonów, którzy splatają się w jego człowieczeństwie.

Może i nie jest to łatwe. Ale dobrze wiedzieć, w którą stronę iść.
Powolutku, z przebojami zmierzam tam.
Jakby co, to zapraszam


0 komentarzy do “Słyszeć i widzieć drugiego człowieka”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane wpisy

Relacje

Jak zamienić konflikt w dar

Często w sytuacjach konfliktowych w relacjach poruszamy się jak po polu minowym. Czasami wystarczy krok nie w tę stronę, jedno zdanie, czy słowo, żeby uaktywnić głęboko wrosłe w nas schematy. Pakują nas one w pętle Read more...

Relacje

Dlaczego nie chcemy czuć?

fot. Tom Pumford Dlaczego nie chcemy czuć? Bo to nieprofesjonalne, niepraktyczne, bolesne, śmieszne, głupie, niedojrzałe, nieciekawe, dziecinne, odrzucające. I tak dalej. Niedawno robiłem na ten temat uliczny research i miałem ogromną przyjemność rozmawiać o tym Read more...

Relacje

Zobaczyć siebie w czyichś oczach

Jaram się patrzeniem w oczy. Już nawet nie chodzi o to, że tam te wszystkie tęczówki, siatkówki, spojówki i cała sieć skomplikowanych połączeń i mechanizmów perfekcyjnie i niewyobrażalnie istniejących. Ani nie o to, że gdy Read more...