fot. Tom Pumford

Dlaczego nie chcemy czuć?

Bo to nieprofesjonalne, niepraktyczne, bolesne, śmieszne, głupie, niedojrzałe, nieciekawe, dziecinne, odrzucające. I tak dalej.

Niedawno robiłem na ten temat uliczny research i miałem ogromną przyjemność rozmawiać o tym z młodym człowiekiem o niesamowicie sprawnym i bystrym umyśle. Dla niego symbolem emocjonalności była jego niezrównoważona matka, która huśtała się pomiędzy ekstremalnymi stanami uczuć wpędzającymi ją i jej bliskich w chaos. Emocjonalność stała się dla niego synonimem niedojrzałości, irracjonalności oraz braku życiowej skuteczności.

Bardzo szybko ten młody człowiek zdał sobie sprawę, że jeśli chce być skuteczny, podziwiany i mieć dobre życie, potrzebuje przekroczyć swoją emocjonalność i zamknąć ją w szczelnych ryzach umysłu. I zrobił to nad podziw skutecznie, stając się niemal maszyną, której głównym celem jest kontrolować wszystko wokół i unikać wszystkiego, co nieprzewidywalne i bolesne.

Ależ ja to dobrze znam.

Ilu z nas tak ma? Ile osób wokół nas tak ma?

Żyjemy w świecie rządzonym przez kulturę skuteczności, logiki, łatwej przyjemności, wzrostu i konsumpcji.

Czucie wydaje się z tym kiepsko łączyć.

OD KIEDY NIE CZUJEMY?

„Jak pracownik czy żołnierz mógłby bez końca gwałcić i rabować w imię imperium, gdyby nie zamknął w sobie szacunku i godności jego naturalnych uczuć?

Clinton Callahan

Od kilku tysięcy lat żyjemy w cywilizacjach, w których uczucia są czymś głęboko niechcianym.

Z szacunkiem i podziwem patrzymy na Spartan, Wikingów, Samurajów, amerykańskich bohaterów, których etosem jest nieustraszoność (brak strachu) i brak uczuć.

(Oprócz tego też służenie czemuś większemu od siebie, siła woli, dyscyplina i mistrzostwo fachu – to akurat ja też głęboko podziwiam i szanuję.)

Świat biznesu, korporacji, polityki, mediów, stał się współczesnym polem bitwy przeniesionym ze starożytności i średniowiecza – jeśli będziesz czuć, nie dasz rady zabić. Jeśli pokażesz słabość – zginiesz. Najbardziej pociągająca gra świata, w której od zawsze wygrywają tylko najlepsi. W sile, sprycie i oszustwach.

Od dzieciństwa trenuje się nas żeby nie czuć. Werbalnie: mówiąc, że boją się tchórze, chłopaki nie płaczą, gniew piękności szkodzi i że nie wolno się tak głośno cieszyć, bo to niegrzeczne. Oraz nie wprost: po prostu nie okazując żadnych uczuć – w końcu dzieci najbardziej uczą się przez doświadczenie i obserwację. Nasi rodzice nam to zrobili, bo im tak zrobiono i nie umieli inaczej. Ich rodzice tak robili, bo ich rodzice tak robili. I tak tysiące lat do tyłu.

Jeśli nawet mamy szczęście wychowywać się w domu, w którym są uczucia, w końcu i tak trafiamy do szkoły, na ulice i podwórka, chodzimy do instytucji.

Stajemy się częścią kultury, której jedną z głównych przesłanek jest: czucie nie jest w porządku.

Cała struktura społecznych aktywności oparta jest na zamrażaniu naszych uczuć. W szkole uczymy się odrętwiającyh intelektualnych materiałów. Po to, żebyśmy mogli pracować długie godziny w odrętwiającej pracy, prowadząc odrętwiające rozmowy o odrętwiającej treści.

Byleby nie wydarzyło się nic niespodziewanego, trudnego. Nic żywego.

CZUCIE

Bo życie to czucie.

„Masz uczucia na temat niemal wszystkiego w każdej chwili: gdzie iść i jak się tam dostać, co zobaczyć, co założyć, co kupić, z kim porozmawiać, co powiedzieć, co zjeść, i jak odnieść się do tego, co się dzieje. Masz uczucia na temat polityki, ludzi, filozofii, wiary, tego co myślisz i tego, co inni myślą. Mamy nawet uczucia dotyczące naszych uczuć!”

Za każdą i na temat każdej myśli, stwierdzenia, oceny, osądem, koncepcją jest jakieś uczucie.

Zaskakujące?

Jeszcze bardziej zaskakuje, gdy tego doświadczasz.

„Gdy umiemy czuć, mamy dostęp do tego, co w danej chwili dzieje się w nas autentycznie, możemy być bardziej obecnymi, dowiedzieć się jak naprawdę chcemy żyć, co jest dla Ciebie ważne i co w głębi serca pragniemy robić.

Gdy zaczynasz czuć i iść za głosem serca, możesz sam siebie zaskoczyć, bo może się okazać, że zaczniesz podejmować decyzje przeciwne do tych, które podejmowałeś do tej pory. To dlatego, że gdy nie masz dostępu do własnych uczuć, dajesz się łatwo odwieść od bycia sobą. Wtedy zamiast żyć swoim życiem, kultywujesz życie, którego głównym celem jest spełnianie oczekiwać innych osób.”

NAGRODA ZA ZAMROŻENIE

„Gdy ludzie raz nawiążą kontakt z własnymi uczuciami i potrzebami, przestają nadawać się do roli niewolników i podwładnych.”

Marshall Rosenberg

Ponieważ mamy serca, mamy też uczucia. W naszej kulturze nikt nas nie trenuje w ich doświadczaniu, odróżnianiu ich od siebie i odczytywaniu informacji w nich zawartych.

Jak to jest, że tak ważny kawałek życia i rzeczywistości istnieje tak bardzo poza naszą świadomością?

Głównie dlatego, że to daje korzyści. I to niemałe.

Wydaje się, że głównym celem współczesnego człowieka jest sprawić, żeby jego życie było łatwe, efektywne, przyjemne i komfortowe.

„Zamrożenie daje poczucie stabilności i bezpieczeństwa. Kiedy jesteśmy zamrożeni, życie wydaje się bardziej przewidywalne, łatwiejsze do zarządzania, bardziej cywilizowane, dokładnie tak jak to wygląda w magazynach i reklamach telewizyjnych. Jeśli nie jesteśmy w kontakcie z naszymi ciągle zmieniającymi się uczuciami, wtedy nie damy się ponieść nieprzewidywalnemu.”

Życie można wtedy dokładnie zaplanować. Sprawić że wiadome jest, co wydarzy się każdego dnia, tygodnia i miesiąca.

To daje nam moc i poczucie iluzorycznej siły: siłę, bo jesteśmy tak bardzo w stanie złapać życie za mordę, że staje się ono dla nas przewidywalne. Jednak kosztem tego, że oglądamy świat jak zza szklanego wieżowca stojącego pomiędzy tętniącym życiem lasem tropikalnym – nikt nas nie może dotknąć. Jednak my też niczego nie jesteśmy w stanie dotknąć.

WSKAŹNIK ZAMROŻENIA

Callahan wprowadza termin: Wskaźnik zamrożenia.

Jego umowny i intuicyjny poziom, oraz jego wysokość (od 0 do 100 %) określa poziom uczuć, których doświadczanie jest dla nas świadome.

Możesz nie doświadczać żadnego uczucia, które jest mniej intensywne niż poziom twojego zamrożenia.

Clinton podaje przykład człowieka, który spędza życie w mieście, zanurzonego cały dzień w syrenach miasta, ciągłych hałasach, zmieniających się agresywnych zapachach, dźwiękach pędzących karetek, hałaśliwych budowach, pędzących samochodach i tramwajach, migających światłach, reklamach i rzece ludzi i głośnych rozmów. Kocioł dla zmysłów.

Gdy taka osoba przyjedzie na wieś, nie może znaleźć dla siebie miejsca, bo NIC się nie dzieje. Totalny brak wrażeń i bodźców. To jakby znaleźć się w komorze deprywacyjnej.

Z drugiej strony osoba żyjąca na wsi, gdy wjeżdża do wielkiego miasta musi szybko podnieść swój poziom zamrożenia, żeby w ogóle przeżyć. Inaczej mogłaby oszaleć od nadmiaru bodźców i czucia.

(Znacie to?)

Utrzymywanie swojego wskaźnika zamrożenia wysoko, nie czujesz większości tego, co się w Tobie dzieje. Nie czujesz swoich uczuć.

Dzięki temu możesz:

  • ogłupiały siedzieć w szkole,
  • oglądać idiotyczne seriale w telewizji,
  • walczyć na wojnach,
  • być w gangu,
  • pracować w pracy, której nie kochasz,
  • akceptować świat bez sprzeciwu,
  • konsumować bez końca i zastanowienia,
  • oglądać mainstreamowe wiadomości,
  • zaciągać długi na rzeczy, których nie potrzebujesz.
  • Żyć w śnie na jawie,
  • być w toksycznych związkach i relacjach,

Co robimy, żeby nie czuć?

Moim zdaniem to niesamowite do czego jesteśmy w stanie się posunąć, żeby nie czuć intensywności tego, co w nas żywe.

Objadamy się słodyczami i wszystkim innym, przepracowujemy się, jesteśmy ciągle zajęci, ćwiczymy do odcięcia ciała, kupujemy, rozładowujemy napięcie śmiechem i żartami, uprawiamy kompulsywnie seks, bierzemy narkotyki i pijemy alkohol, przesiadujemy dniami i godzinami na poduszce medytacyjnej, oglądamy telewizję, przesiadujemy na telefonach, scrollujemy facebooka, plotkujemy i rozwiązujemy problemy sąsiadów i świata, staramy się być perfekcyjni, chcemy wszystko kontrolować, rozkminić. (Oj znam to wszystko bardzo dobrze).
Jesteśmy niesamowicie zadedykowani i kreatywni naszemu byciu zamrożonymi.

Jedną z ważniejszych rzeczy, które są wynikiem utrzymywania wysokiego poziomu zamrożenia: nie musimy wtedy czuć konsekwencji naszych działań.

„Jeśli nie czujesz konsekwencji swoich działań, możesz robisz straszne rzeczy dla siebie, dla swojego środowiska, dla innych ludzi i zwierząt bez konieczności czucia bólu, który to powoduje.”

CO DAJE CZUCIE?

Poszukam odpowiedzi na to pytanie na podstawie książki Clintona i własnych doświadczeń w kolejnych artykułach.

 

EKSPERYMENT (z książki Callahana) :

Żeby zdać sobie sprawę, jak bardzo jesteś zamrożony na uczucia, prawdopodobnie będziesz potrzebował pomocy przyjaciół i rodziny.

Poproś kilka osób o feedback i żeby powiedzieli Ci, na jakim poziomie trzymasz swój wskaźnik zamrożenia na uczucia (od 0 do 100 procent). Poproś ich, żeby opisali w szczegółach co i jak dokładnie robisz, żeby utrzymać swój poziom zamrożenia na tym poziomie i dlaczego musisz to robić.

(Spytaj kilka osób. Sugestia jest taka, żeby zaufać temu, co ludzie mówią, nawet jeśli się z tym nie zgadzasz.)

Pytania, które możesz sobie zacząć zadawać już teraz w różnych sytuacjach życia (oraz pytać o to bliskie Ci osoby).

– W jaki sposób blokuję moje uczucia odnośnie tego, co się dzieje w tej chwili?

– Co inni ludzie mogą czuć na temat tego, co się dzieje, a czego ja nie czuję?

Powodzenia!

I dziękuję, że to czytasz 🙂

NOTE: Artykuł jest opracowany na podstawie książki Clintona Callahana „Directing the power of conscious feelings”, założyciela Possibility Management, oraz moich obserwacji i doświadczeń (głównie z pracy własnie w tej tradycji). Wszystkie cytaty, o ile nie jest zaznaczone inaczej, pochodzą z wyżej zacytowanej książki (w moim tłumaczeniu).


0 komentarzy do “Dlaczego nie chcemy czuć?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane wpisy

Relacje

Czy łatwo jest być blisko?

Czy łatwo jest być blisko? Niedawno rozmawiałem z moim przyjacielem. Takim jeszcze z czasów dziecięcych. Powiedziałem mu coś, co jest we mnie bardzo żywe od wielu lat. Powiedziałem, że boli mnie, że nie jestem z Read more...

Relacje

Granice osobiste w relacjach cz. 2

Wiele rzeczy można robić, żeby schować się przed sobą. Bardzo łatwo zrobić to za wyobrażeniem o sobie jako człowieku dobrym, przyzwoitym, oświeconym. Albo za biedną, bezradną ofiarą. I co tam jeszcze chcesz: nowoczesnym, poprawnym politycznie, Read more...

Relacje

Po co jesteś w relacji?

  Kilka miesięcy temu wybrałem się z parą starych przyjaciół na kolację. Jedziemy samochodem, rozmawiamy, śmiejemy się, spacerkiem z parkingu, zimno bo zima, wszystko fajnie. Siadamy. Podchodzi kelner. Pyta, co chcemy zamówić. Oni patrzą w Read more...