fot. Mpho Mojapelo

Dobry mecz to emocjonujący mecz.

A życie to czucie.

Od Homera, przez greckie amfiteatry, rzymskie trybuny, średniowieczne pojedynki, przez sztukę, spektakle, książki, filmy, współczesne sporty, aż po brukowce, politykę, milionowo-odcinkowe telenowele i sąsiedzkie obgadywanie:
szukamy emocji.

Dla mnie to wielka ludzka tęsknota za poczuciem bycia żywym.

Wczoraj przypadkiem obejrzałem finał mistrzostw świata w piłce nożnej.

Z ciekawości:

Co sprawia, że miliard ludzi na całym globie znajduje czas, żeby w tym samym momencie na 90 minut (miesiąc) zostawić problemy i radości swoje i świata?

Co sprawia, że jest to największe widowisko zglobalizowanego, patriarchalnego społeczeństwa? A piłkarze jego największymi i najpopularniejszymi herosami?

Że to biznes wart miliardy dolarów, litrów potu piłkarzy i piwa kibiców, oszustw, oraz godzin ciężkiej pracy i trenowania?

Że w tak wielu krajach (zwłaszcza biednych) największym marzeniem większości chłopców jest zostać piłkarzem?

Że tak wielu ludzi wydaje fortuny, żeby jeździć za swoimi zespołami po całym świecie? Że tak wielu z dumą tatuuje sobie na sercach herby klubów piłkarskich i niektórzy z nich z są w stanie dosłownie za nie umrzeć i zabić?

I to wszystko dla 90 minut podczas których 22 facetów biega po prostokątnym kawałku ziemi i robi, co może, żeby wbić do siatki przeciwnika piłkę trochę większą od ludzkiej głowy.

Niesamowite.

Po finale MŚ Francja – Chorwacja pierwszy raz w życiu dałem sobie krótką i naprawdę poruszającą mnie odpowiedź (niby oczywistą):

Bo to obietnica 90 minut bardzo silnych emocji.

Zaczynając od tła (rywalizacja, wyłonienie mistrza, bohaterstwo, zwycięstwo, przegrani, dramat, walka do końca, odwaga i tchórzostwo,też poczucie połączenia ze światem, który spotyka się w piłce nożnej), przez napięcie i ekscytację towarzyszące sportowej i niesportowej rywalizacji drużyn i ich kibiców – zwłaszcza jeśli gra ICH drużyna -, przez szaleńcze wybuchy radości i świętowania po strzelonej bramce i wygranym meczu, niesamowicie ekspresyjnym wkurwie i protestach przy podejrzanych decyzjach sędziego, po smutek, rezygnację i płacz (mężczyzn!) po ważnej przegranej.

Ile tam jest życia!

We mnie, w kibicach, piłkarzach!

Ile ekspresji!

Poziom emocji jest tak duży, że przebija się przez pancerz zamrożenia i ich ekspresja wybucha w czystej fizycznej formie.

Oglądając ten finał, czułem się jak na emocjonalnym rollercoasterze. Ekscytacja z ciągle zmieniającej się sytuacji na boisku (raz, jedni, raz drudzy, chwila przerwy i po chwili błyskawiczna kontra. Nadzieja, że to już, teraz, będzie bramka iiii nie! Jednak nic z tego nie będzie. I rozczarowanie. A po chwili od nowa! Gniew przy 3:1 i bo Chorwaci, moi faworyci, głupio przegrywają i strach, że już nie uda im się wyrównać. smutek i rezygnacja przy 4:1, bo już przestałem wierzyć, że coś z tego będzie (i wyglądało mi na to, że Chorwaci też) i niesamowity skok ekscytacji przy niespodziewanej bramce na 4:2. Może jednak?!

Przy tym krzyki, podskoki, zawodzenia, otwarte usta, zaciśnięte pięści. Starsza Pani, która obok mnie oglądała mecz, wyglądała na taką co na co dzień w ogóle nie ma dostępu do swojego gniewu, przy jakiejś akcji nagle wybuchła w potężnym ataku.

Myślę, że najprawdopodobniej większość ludzi doświadczających tego wszystkiego, nie pamięta, kiedy ostatni raz byli tak żywi jak przez te 90 minut.

Bo dobry mecz to emocjonujący mecz.

A życie to czucie.

Szkoda tylko, że większość osób omija ten etap i zdaje im się, że mecz to życie.

Od Homera, przez greckie amfiteatry, rzymskie trybuny, średniowieczne pojedynki, przez sztukę, spektakle, książki, filmy, współczesne sporty, aż po brukowce, politykę, milionowo-odcinkowe telenowele i sąsiedzkie obgadywanie:
szukamy emocji.

Dla mnie to wielka ludzka tęsknota za poczuciem bycia żywym.
Za czuciem w pełni.
Za smakowaniem życia i jego odcieni, za poczuciem sensu i bycia częścią czegoś większego.
Za pełną ekspresją siebie i swoich potencjałów w tym świecie.

Nieświadoma, bo często nie nie wiemy, że nasze serca za tym wołają. Za czuciem.
I jesteśmy nieświadomi, że jednocześnie przeraźliwie się tego boimy.

Dlatego wolimy patrzeć na nie z bezpiecznej odległości. Zza szklanych szyb, ekranów i z trybun.
Karmimy się dramatami, bo są one namiastką, protezą bycia żywym..
Gdy nie chodzi o nas to czym mocniej, intensywniej, tym lepiej.
Najlepiej sprzedające się teksty czy filmy to zawsze te najbardziej kontrowersyjne.
Gdy jeszcze pisałem reportaże zawsze najlepsze teksty były te, które wzbudzały najwięcej emocji.
Te dotykające głęboko serca i duszy teksty: o miłości, namiętności, śmierci, wojnie, trudnych i wielkich decyzjach. Wywołujące dreszcz serca, radość ale dużo częściej smutek, strach i gniew.

Jak bardzo musimy być odcięci od siebie i żródła głębokich uczuć i emocji płynącego w nas, skoro szukamy dreszczu bycia żywym w 90 minutach patrzenia na kolesi biegających za piłką?

Zamiast żyć i rzucać się samemu w przerażającą, tajemniczą i ekscytującą przygodę życia.

Zamiast poczuć w pełni
dreszcz ekscytacji tworzenia z duszy.
gniew garbienia się przed życiem i ludźmi.
Strach rzucenia wyzwania status quo.
Smutek, że minęło tak wiele lat bez czucia i intymności ze światem.

Według Possibility Management (tradycji, w której pracuję) dorosłość to wzięcie radykalnej odpowiedzialności za swoje życie, uczucia, rany i swój cień po to, żeby odkryć dary, z którymi tu przyszliśmy. Żebyśmy mogli wnosić je w pełni do świata.

Żeby nie było: lubię piłkę nożną. Dawno przestałem się nią interesować (kiedyś ją kochałem), ale wciąż uważam, że to fajny sport. I jak każda zajawka, świetnie ją mieć.

Gdy to piszę, czuję
Ogromnie dużo radości, że mam tyle szczęścia w życiu, że mogę uczyć się czuć na nowo i pomagać innym odnawiać ich relacje z uczuciami i sobą.
Smutek, że zdecydowana większość ludzi na tym świecie żyje z tęsknotą za życiem nie zdając sobie sprawy, że coś zupełnie innego jest możliwe.
Gniew i strach jak myślę o tym, jak często wybieramy doświadczanie wtórnych emocji obserwując czyjeś życia, zamiast odważyć się czuć i przeżywać swoje własne.

W kategorii: Teksty Inspiracje

0 komentarzy do “Mistrzostwa Świata w emocjach”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane wpisy

Maksiu uczy

Dzień i noc

Jestem ciekawy, jak masz. Na maksa jestem ciekawy, co jest w Tobie. Tak naprawdę. Nie pod powierzchnią słów i skóry, ale do szpiku kości i do Twojego ostatniego atomu. Przez wiele lat eksplorowałem miejsca, które Read more...

Teksty Inspiracje

Medytacja przy zmywaku

Stoję przy zlewie. Myję naczynia. Z kranu leci woda. W głowie potok myśli. Jak to zwykle u mnie w takich sytuacjach, myślę o tym i o tamtym: co u Mariana, gdzie na obiad, po co Read more...

Teksty Inspiracje

Żyć zanim umrę

O śmierci. O życiu. Słońce, późny wrzesień. Bloki, powiatowe miasto. Idę chodnikiem razem z dziadkiem mojej ukochanej. Przyjechaliśmy, bo jej babcia ma niedługo operację żylaków. Przyjechaliśmy teraz, bo nigdy nie wiadomo. Idę. Rozmawiamy z dziadkiem Read more...