Oddech życia.
Niedawno byłem na kursie pierwszej pomocy. Uczyli mnie resuscytacji, czyli cyklu dwóch oddechów i trzydziestu ucisków na klatkę piersiową, które mają zakończyć się przywróceniem pracy serca i krązenia.

Oddech życia. Tak to nazwano na początku, pod koniec lat czterdziestych XX wieku.

Niesamowite zrobiło to na mnie wrażenie.

No bo zobacz: czasem dwa oddechy mogą przywrócić komuś życie. Zatrzymanie krążenia i pracy serca może zdarzyć się pod wpływem wielu czynników. Czasem wydawałoby się, że niewinnych. Wstrząs organizmu spowodowany nagłą zmianą temperatury, spory ubytek krwi. Udar, zawał. Tak naprawdę nigdy nie wiesz, kiedy ktoś w twoim otoczeniu, może nawet bliska Ci osoba zatrzyma się w życiu. Zatrzyma się praca jej serca. I czasem tylko dwa oddechy dzielą ją od tego, żeby wrócić. Lub nie.
Twoje oddechy. Bo czasem nie da się samemu. I okazuje się, że nie tylko jesteśmy sobie potrzebni, ale możemy sobie nawzajem uratować życie.

Podobno tylko 25% wypadków na ulicy, w których dochodzi do zatrzymania pracy serca udaje się odratować. Głównie dlatego, że tylko w 50% podejmowana jest akcja ratunkowa przez osoby postronne.

Zwykle jest tak, że ludzie zbierają się wokół, przyglądają się. Wyjmują telefony. Nagrywają, robią zdjęcia. Tylko w 50% wśród tłumu znajdzie się ktoś, kto podejmie akcję ratunkową.

Dlaczego tak jest? Ze strachu? Obojętności? Z braku wiedzy i umiejętności? Dlaczego? Dlaczego, skoro mogę uratować życie innemu człowiekowi, wspaniałej istocie, która własnie teraz potrzebuje mojej pomocy, nie robię nic, tylko stoję i patrzę?

Oddech życia. Gdy o tym usłyszałem od razu pomyślałem, że to coś dużo więcej niż dosłowne wtłoczenie tlenu w płuca drugiej osoby. Oddech to życie. Oddech to dusza. Oddech to inspiracja. To dobre słowo. Miły gest. Czasem to mocne potrząśnięcie za ramiona i krzyknięcie: co ty odpierdalasz?! (zdarza się, że podczas ucisków na klatkę piersiową łamie się żebra, żeby uratować życie).

Codziennie ludzie zatrzymują się wokół nas. Codziennie zatrzymują swoje serca pogrążając się w rozpaczy i samotności. W alienacji przed życiem. W nienawiści do świata i poczuciu beznadziei.
To nie tak szybka śmierć, jak przy braku krążenia i realnego oddechu. Czasem mijają miesiące zanim zakończy się tragedią. Czasem to kilkadziesiąt lat powolnego umierania w desperacji.

Może to znasz. Może kiedyś tam byłeś i ktoś ci pomógł w najczarniejszej nocy. Może wiesz, co znaczy przyjąć od kogoś oddech życia. I może wiesz już, jak to zrobić.

A my jesteśmy. Obok. Możemy to zobaczyć. Możemy pomóc. Możemy dać oddech życia. Możemy dać wiarę, inspirację, przytulić, wesprzeć. Jeśli trzeba dać buziaczka albo kopa w dupę. Możemy pokazać, że można inaczej. Że nie jesteśmy sami w tym wszechświecie.

Masz wpływ. Możesz działać.

W kategorii: Teksty Inspiracje

0 komentarzy do “Oddech życia”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane wpisy

Teksty Inspiracje

Medytacja przy zmywaku

Stoję przy zlewie. Myję naczynia. Z kranu leci woda. W głowie potok myśli. Jak to zwykle u mnie w takich sytuacjach, myślę o tym i o tamtym: co u Mariana, gdzie na obiad, po co Read more...

Teksty Inspiracje

Desiderata

Noc. Siedzę w pokoju. Czekam na deszcz. Zanim spadnie, czytam Dezyderatę. Ależ to jest dobre! W pierwszej klasie liceum na polskim mieliśmy wyrecytować jakiś tekst przed klasą. Wybrałem właśnie Dezyderatę. Chyba nawet się nie jąkałem. Read more...

Teksty Inspiracje

Dwadzieścia centymetrów

Czasem się przytłaczam. Czasem przychodzą takie dni, chwile, że patrzę na białe kartki zawieszone na żółto pomalowanej ścianie: tam zapisane plany, wizje rozpisane kolorowymi mazakami. Patrzę i myślę:  Nie za dużo tego?! I przed oczami Read more...