Usiedliśmy nad brzegiem Odry.
Zapytałem ją czym jest dla niej piękno.

– Piękna nie da się opisać – odpowiedziała po chwili skupienia zaciągając się papierosem. – Tak jak miłości. Można je tylko poczuć. Piękno to coś, co czujesz, gdy widzisz lub słyszysz.

Słońce właśnie zaszło za drzewami po przeciwległej stronie brzegu. Niebo przepełnione purpurami i fioletami, które odbijały się od toczącej się leniwie powierzchni wody. Widzieliśmy most prowadzący na wyspę. Niewielkie sylwetki spacerujących ludzi wdychających dym i ciepłe powietrze sierpnia. Mówiła dalej.

– Bo możesz spojrzeć przed siebie i powiedzieć: ładny zachód.
A możesz zobaczyć jak w cudowny sposób zachodzą na siebie kręgi na wodzie. Widzisz? Tam gdzie siadają te małe owady. Możesz zobaczyć subtelną grę zmieniających się kolorów na liściach drzew, drobinkach wody, ludzkich twarzach. Możesz widzieć odcienie kolorów tańczących na wieży wodnej, tam zaraz za mostem. I białą pianę szarpiącej się rzeki tuż pod nim.

Możesz poczuć dotyk wiatru masującego twoją twarz. Usłyszeć śmiech dzieci, gdy przechodzą obok. Zobaczyć, usłyszeć, poczuć. Jak najwięcej szczegółów chwili.
Jeśli widzisz, możesz też poczuć.
I to jest właśnie piękno.

Mówiła, a ja całym sobą podążałem za jej słowami. Widziałem, czułem, słyszałem to wszystko, o czym mówiła. A ona kontynuowała:

– Dla mnie piękno jest zawsze w szczegółach. I nie ma nic piękniejszego niż to, kiedy zauważam szczegóły codzienności. Wtedy każdy dzień, każda chwila jest inna. Światło nigdy nie pada na ścianę mojego bloku tak samo. Gdy wychodzę na spacer z psem nad rzekę, to tak jakbym za każdym razem odkrywała ją na nowo.
O każdej porze dnia jest inna. O każdej porze roku inna.

Tak samo jest z ludźmi. Bezosobowa, bezimienna Pani dwa piętra wyżej może stać się panią Marią. Ze swoją historią. Uczuciami, humorami, troskami.
Każdego dnia ma inny wyraz twarzy, jej oczy świecą trochę inaczej. Czasem bardziej się uśmiecha. Czasem widzę na jej twarzy nową zmarszczkę.
Otwieram oczy, uszy, serce.
Wtedy wiem, że żadna chwila już się nie powtórzy. Każdy dzień staje się bezdenną przestrzenią, której nigdy nie zgłębię do końca.
I to jest dla mnie piękno. Widzieć, słyszeć, czuć.
To wszystko, co jest cały czas, niezmiennie i wciąż tuż przed nami.

Skończyła i długo wpatrywaliśmy się w rzekę w milczeniu.

W kategorii: Moja twórczość

0 komentarzy do “Piękno nad Odrą”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane wpisy

Poezja

Jestem

Siebie nie trzeba szukać. Wystarczy nie uciekać. Bo Jestem, jaki jestem. Najlepszy z możliwych, Właśnie taki. Trochę oszlifowany, trochę kanciasty, Tu i tam pęknięty. Tu brudny, tam czysty. Czasem gładki, czasem szorstki, Zdarza się, że Read more...

Poezja

Zamieć

Wiatr smaga okiennice starej drewnianej chaty. Drobiny śniegu wpadają razem z zamiecią przez szczeliny w oknie. Przyćmione słońce przebija przez szarą zasłonę z chmur. Ciemne górskie granie rysują się mętnie w oddali. Zamieć wznosi, rzuca Read more...

Moja twórczość

Mural

Jadę rowerem przez miasto. Jadę, pedałuję. Słońce świeci. Jesień już. Spieszę się na warsztat. Myślę, kminię. Stresy jakieś. Tyle działań, tyle rzeczy. Tyle planów, tyle marzeń. Tyle ważnego wszystkiego. Tak dużo wszystkiego. Że nie zauważam. Read more...