fot. Mubariz Mehdiza/Unsplash

Ten tekst to kontynuacja artykułu, którego część pierwszą znajdziesz tu: http://marcinszot.pl/2019/05/16/jak-oswoic-smoka-twoj-gniew-cz-1/

Gniew często kojarzy się nam z krzyczeniem na innych ludzi, wymuszaniem swojej woli, ranieniem, agresją i przemocą. Krytykanctwem, narzekaniem, obrażaniem. Nawet samo słowo „złość” w naszym języku pochodzi o słowa „zło” (w innych językach jest inaczej). Kojarzy nam się z brutalami, chamami i bucami.

Generalnie trudno o gorszy PR.

Taki gniew znamy. Z domu, szkoły, ulicy, telewizji. I najczęściej mamy bardzo mocne przeświadczenie w środku, że nie chcemy mieć z tym nic wspólnego.

Tylko, że to, co znamy, to gniew nieodpowiedzialny. A to jakby oceniać alkohol na podstawie życia kloszarda.

EMOCJA A UCZUCIE

Possibility Management rozróżnia emocje od uczuć w sposób nieco inny od tradycyjnej psychologii. O ile w ciele czuć je tak samo, mają one inne pochodzenie i inne przeznaczenie.

Uczucia są autentycznie związane z aktualną sytuacją, trwają od kilku sekund do 5 minut, potem znikają z naszego systemu i są po po to, żeby załatwiać rzeczy.

Emocje to nieautentyczne uczucia zaczerpnięte od autorytetów i innych osób lub niewyrażone i niedokończone uczucia z przeszłości, zamknięte w naszych mięśniach i uruchamiające się za każdym razem, gdy ktoś zrobi lub powie coś, co będzie w jakimkolwiek stopniu przypominać sytuację, w której emocja miała swój początek. Trwają od 5 minut do tygodni, miesięcy, nawet lat. Są bramami do procesów uzdrowienia (w bezpiecznych przestrzeniach), pokazują nam jakie obszary życia wymagają uwagi.

Czyli

UCZUCIE to: jeśli będę naciskać na Ciebie w kolejce, a ty poczujesz gniew, który mówi o przekraczanych granicach, użyjesz go, żeby powiedzieć mi np. żebym zrobił ci więcej przestrzeni (bez różnicy jak to zrobisz – sam akt reakcji na dyskomfort i zwerbalizowania tego, jest użyciem energii gniewu), ja to zrobię i twój gniew zniknie, bo został właściwie użyty, to jest uczucie.

EMOCJA to: Jeśli nawet powiesz mi, żebym zrobił ci więcej przestrzeni i ja to zrobię, a ty dalej będziesz czuć gniew i np. w głowie obracał to wydarzenie przez następny dzień, myśląc o tym, jak ten cham tak mógł, to wtedy jest to emocja. Niezwiązana z tym wydarzeniem. Najprawdopodobniej sięgająca bardzo dawnych czasów, kiedy ktoś wchodził w twoją przestrzeń bez szacunku, a ty nie umiałaś albo nie mogłaś wtedy wyrazić swojego sprzeciwu i postawić granic i ten niewyrażony gniew został w twoich mięśniach i systemie w postaci emocji, która uruchamia się dokładnie z tą samą siłą teraz za każdym razem, kiedy ktoś zrobi coś podobnego (jeśli ją tłumisz, nie znaczy, że się nie uruchamia, patrz: gniew nie wprost).

W relacjach i życiu nie wiedząc o tym rozróżnieniu najczęściej wchodzimy w interakcje z ludźmi poprzez emocje, które nie mają nic wspólnego ani z sytuacją, ani z tą osobą. Czyli tak naprawdę wchodzimy w interakcje ze swoimi projekcjami. Rozróżnianie jednego od drugiego może ogromnie zmienić jakość naszych relacji!

Na warsztatach z wyrażania gniewu pracujemy przede wszystkim z takimi emocjami.

DWIE FAZY CZUCIA
W tradycji Possibility Managementu (i w moim doświadczeniu), których narzędzi warsztatowych używam, gniew to też brama do świadomego odczuwania i ochrona, która pozwala nam wchodzić głębiej w bardziej subtelne uczucia (smutek, strach, radość).

W tej tradycji wyróżnia się dwie fazy świadomej pracy z uczuciami. Pierwsza to w ogóle pozwolenie sobie na czucie. Wszystkiego co jest, jak najpełniej jak się da. Większość z nas zaczyna tę pracę wycofani, zamrożeni, żyjący nieświadomymi decyzjami, że czucie jest zbyt bolesne i żeby przetrwać lepiej jest ten fragment siebie wyciąć. Dzięki temu przeżyliśmy. Dosłownie. Rozmrażanie i powrót do czucia wiążę się więc z dużym strachem, powolnym i konsekwentnym otwieraniem się na to co przychodzi z naszego ciała. A gdy otwieramy się na czucie, przychodzi. I to jak!

Na początku tej pracy, często cofamy się do momentów, w których gniew, czy inne uczucia zostały zablokowane. Najczęściej do wczesnego dzieciństwa. Tam gniew jest głośny i nieodpowiedzialny. Odzyskiwanie swojego gniewu, to pozwolenie sobie na zablokowany krzyk i wykrzyczenie słów, które zastygły w gardle bardzo dawno temu.

Dopiero gdy pozwolimy energii uczuć swobodnie przepływać przez nasze ciało i to jest dla nas w porządku, możemy odpowiedzialnie odczytywać z niej informacje i odpowiedzialnie i swobodnie z niej korzystać. PM mówi, że nie można wziąć odpowiedzialności za gniew dopóki on ma ciebie, a nie ty jego.

Faza druga to gniew odpowiedzialny.

TO NIE MUSI BYĆ DUŻE

Nie chodzi o to, żeby zmieniać się w Conana Barbarzyńcę. To nie musi być duże. Tak naprawdę robimy tę pracę m.in. właśnie po to, żeby wreszcie nie musieć nic nikomu udowadniać: ani głosom w naszej głowie, ani ludziom na zewnątrz.

Ostatnio na prowadzonej przeze mnie sesji małżeńskiej mężczyzna pierwszy raz w swoim życiu powiedział do swojej żony: czuję gniew. Na Ciebie.

Czuję gniew, bo chcę szacunku.

Nie krzyczał, nawet nie podniósł głosu. Mówił to ze spoconymi rękami, drżącym głosem, odwracając wzrok i przez dobre 5 minut nie był w stanie tego w ogóle wypowiedzieć. Ale powiedział to. Pierwszy raz w życiu. Coś, co zastygło w jego gardle od bardzo dawna (te słowa były do żony, ale tak naprawdę do matki). Na razie to były tylko słowa, jeszcze bez czucia i uwolnienia emocji. Przed nim prawdopodobnie jeszcze długa droga do czucia i swobodnego wyrażania, co jest niezbędne, żeby te słowa ucieleśnić w życiu. Ale zrobił na niej ogromny pierwszy krok, który być może odmieni jego życie. Może to pierwszy krok na drodze ku temu, że pewnego dnia zabierze swoje centrum od matki i zacznie żyć swoim życiem. Dla dużej części z nas powiedzenie komuś wprost, że czujemy na niego złość, czy gniew, to wyzwanie jak podnieść stukilowy głaz. Na nieświadomym poziomie często równa się ryzyku utraty życia.

To może być duże. Na ostatnim warsztacie kobieta, która na początku nie była w stanie powiedzieć, co ją złości i na samą myśl, że ma powiedzieć „nie”, albo rozkazać coś komuś, wybuchała niekontrolowanym śmiechem z przerażenia, w trakcie warsztatu uwolniła w sobie boginię Kali, gotową do ścinania głów. Głośną, bezkompromisową, nieokiełznaną. Było nie do pomyślenia, żeby w tym stanie ktoś mógł ją stłamsić czy skrzywdzić. To trwało minuty. Ja w ciągu kilku godzin zobaczyłem dwie zupełnie inne odsłony tej samej osoby. Jak doktor Jekyll i Mister Hyde. Ta kobieta zrobiła wcześniej dużo pracy ze sobą, czuciem i powrotem do ciała. Była gotowa. Nie zawsze tak jest. I czasami dzieje się tak nawet u kogoś zupełnie bez doświadczenia. Jednak widziałem to tak wiele razy, że już nie mam wątpliwości, że to prawda.

Jednak to, co odkryłem jako najważniejsze w tej pracy, to paradoksalnie, bycie w niej łagodnym dla siebie. Docenianie każdego kroku, bez względu na to, jak mały by się nie wydawał. Już sama decyzja o pojawieniu się na takim warsztacie, czy podjęcie pracy z gniewem, mimo ogromu strachu jaki to wywołuje w większości z nas, to akt niesamowitej odwagi i troski o siebie.

CENA ZA BYCIE GRZECZNYM

Odcinając się od gniewu płacimy dużą cenę.

Robimy to kosztem głosu, który płynie z serca. Bo serce w swojej dzikości wie, po co tu jesteśmy i że mamy prawo do bycia sobą, wnoszenia siebie i swoich darów do świata, nawet jeśli komuś to się nie podoba. I serce wie, że w tym wcale nie chodzi o bycie miłym kosztem siebie.

Cena za życie bez uczuć (nie tylko gniewu) to życie, w którym do końca będziemy czuć, że coś jest nie w porządku. Że straciliśmy coś bardzo ważnego. Ludzie gasną, wpadają w depresję, tracą żywotność w ciele i duszy. To pozwolenie na to, żeby życie przepłynęło obok nas, nawet bez próby sięgnięcia po to, czego naprawdę pragniemy w najdzikszych głębiach serca i duszy. Ceną za tłumienie uczuć (w tym gniewu) są też choroby serca i układu krwionośnego, które mogą doprowadzić do zawału.

ENERGIA GNIEWU W NASZEJ SŁUŻBIE

To wszystko jest w Nas. Gotowe służyć nam, naszym bliskim, marzeniom i pragnieniom serca i duszy.

Jeśli mamy w sobie wystarczająco odwagi i determinacji, żeby nauczyć się ujeżdżać swojego smoka. Zamiast chować go w szafie albo z nim walczyć.

 

 

JEŚLI JESTEŚ ZAINTERESOWANY INICJACJAMI W DOROSŁOŚĆ POPRZEZ ODZYSKIWANIE MOCY SWOICH UCZUĆ ZAPRASZAM CIĘ NA TRENINGI POSSIBILITY MANAGEMENT: https://possibilitymanagement.org/

Pierwszy w Polsce trening EXPAND THE BOX we wrześniu: https://www.facebook.com/events/404040667088455/

 

Zapraszam serdecznie na prowadzone przeze mnie warsztaty z wyrażania gniewu oraz sesje indywidualne.

Zachęcam również z całego serca do uczestniczenia w warsztatach Maćka Antkowiaka (Trener Możliwości) oraz wszelkie warsztaty z metody Aleksandra Lowena.


1 komentarz do “Jak oswoić smoka – Twój Gniew cz. 2”

Jak oswoić smoka – Twój Gniew cz.1 – Marcin Szot . 16 maja 2019 at 16:18

[…] Jak oswoić smoka – Twój Gniew cz. 2 […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane wpisy

Relacje

Gdy chcemy, żeby inni spełniali nasze potrzeby

Uzależniając spełnienie swoich potrzeb wyłącznie od jakieś osoby, grupy, organizacji czy rzeczy gwałcimy jedną ze swoich (moim zdaniem) najważniejszych potrzeb – wolności. Marcie i Łukaszowi nie układało się już od dłuższego czasu. Poza pierwszymi miesiącami Read more...

Relacje

Moje „Dlaczego”

fot. Mario Purisic Jadę autobusem. Obok mnie siedzi starszy pan. Na przeciw dwóch chłopaków w ładnych płaszczach, wyglądają na studentów. Wokół ludzie. Siedzimy, stoimy w ścisku, prawie rozbijamy się o siebie, a jednak każdy z Read more...

Relacje

Granice osobiste w relacjach cz. 1

Ogromna większość ludzi wychowuje się w świecie, w którym od dzieciństwa nieustannie przekracza się, łamie i gwałci granice. Mówiąc nam, co mamy robić. Jak żyć. Co jest dobre, a co złe. Wmawiając nam, jakie myślenie Read more...