Mniej historii, więcej życia!

Wysyłam ważne mejle do ludzi. Czekam na odpowiedzi. Odpowiedzi nie przychodzą. Mijają kwadranse. Godziny. Dni. W mojej głowie powstają historie. Najróżniejsze. Że mają mnie w dupie. Że ta współpraca nie wypali, bo jestem za słaby, za mały, za cienki w uszach, zęby coś z tego wyszło. Że powiedziałem, albo napisałem coś, co ich zniechęciło. A może mejle nie doszły?

Kuba w głębi marzy o rysowaniu. Nawet zaczął. Zapisał się na kurs. Ma już kartki, ołówki, wszystko. Ale jakoś tak to nie dzisiaj. Nie ten dzień. W sumie to mu się nie chce. I zastanawia się: jak to jest z tą inspiracją? Dlaczego nie przychodzi? Jest bardzo inteligenty, w głowie powstają mu kolejne teorie. Może to przychodzi wtedy, kiedy będę gotowy. Może jest taki moment, kiedy robisz to już tak dobrze, że to po prostu płynie. Wzdycha: a może to nie dla mnie? W sumie to ja leniwy jestem.

Malwina pokochała wreszcie kogoś naprawdę. Ten mężczyzna ma dziecko. Wszystko było wspaniale dopóki nie okazało się, że Malwina zaczyna czuć trudne emocje w stosunku do tego dziecka. Emocje nowe dla niej, zaskakujące i wstydliwe. Trudno jej się przyznać nawet samej przed sobą, że to czuje. Nie wie co robić. Stwierdza, że skoro nie jest prawdziwą matką, na pewno nic nie wyjdzie z tej relacji. I że skoro ona nie będzie w stanie ułożyć sobie relacji z dzieckiem ukochanego, to lepiej, żeby się rozstali.

Janek w głębi serca wie, że praca, którą wykonuje, go nie satysfakcjonuje. Wie, co chciałby robić naprawdę. Wie, co daje mu radość. Ale przecież to tylko marzycielstwo. To byłoby nieodpowiedzialne zostawić dobrze płatną pracę i rzucić się w niewiadomą. Nie byłby w stanie z tego wyżyć przecież. Poza tym jest tak duża konkurencja na rynku. Nie ma szans żeby to mogło się rozkręcić. No i póki co to jest jeszcze za cienki w uszach, żeby na tym zarabiać tak naprawdę.

Różne sytuacje. Wszystkie mają wspólne elementy.

Historie, które tworzymy o nas samych i rzeczywistości. Oraz strach, uświadomiony i nieuświadomiony, z którego te historie tworzymy.

Według Possibility Managementu historie i wierzenia dają nam poczucie, że wiemy. Gdy mamy jakąś historię nie musimy bać się niewiadomego. A naprawdę trudno o coś bardziej przerażającego niż niewiadoma. Historie dają nam złudne poczucie bezpieczeństwa. Więc tworzymy świetne dowody, żeby przekonać siebie i innych, że te historie są prawdziwe.

Nie dam rady. Ja tak nie robię. Świat jest zły. Nie ma warunków, żeby to zrobić. Na pewno to nie ma sensu, bo…

Bardzo racjonalne, mniej i bardziej finezyjnie skonstruowane powody.

Wszystko po to, żeby przygwoździć status quo.

Wciąż i wciąż rozwala mnie to na sesjach i warsztatach. Ludzie, którzy przychodzą na warsztaty z gniewu i mówią: ja się nie złoszczę. Ja nie krzyczę. Mówią te historie na sztywno, całkiem przekonani o ich prawdzie. Lecz prawda wychodzi potem. I ona prawie zawsze jest taka, że się boimy. Oceny, odrzucenia, wyśmiania, swojej mocy, czucia, demonów pochowanych w szafie. Każdy ma inaczej. I większość z nas ma podobnie.

A potem wychodzą z zupełnie nową historią o sobie, bo doświadczyli siebie w sposób, w który nawet nie podejrzewali, że jest możliwy. Stare historie okazują się być tylko starymi historiami. Naprawdę niesamowicie patrzeć i doświadczać jak przekraczamy swoje przekonania i wyobrażenia w nagim, mięsistym i nieprzewidywalnym życiu, które podobno w swojej najczystszej formie przypomina swobodny freefall.

Strach to jedno z najmniej przyjemnych uczuć w ciele (przynajmniej dla mnie). Z różnych względów. Najczęściej dlatego, że łączymy go z konkretnymi niezwykle bolesnymi doświadczeniami z przeszłości. Gdzieś i kiedyś, poczucie strachu równało się bólowi trudnemu do zniesienia, może nawet śmierci.

Większość z nas boi się strachu. A jednocześnie jest w nim coś pociągającego, przyciągającego, coś co szepcze, że za tam, gdzie on strzeże bramy, tam są skarby fascynującego, tętniącego i pełnego przygód życia.

Wciąż mnie to zaskakuje, bo ja też się bardzo boję strachu. I wciąż zaskakuje mnie jak wiele potrafię zrobić, żeby go nie czuć. Jak bardzo ten strach przed strachem z nieświadomego poziomu kieruje moim życiem. Przerażające i zarazem fascynująca relacja. Bo z jednej strony mnie przeraża, z drugiej pociąga. I tak od kiedy pamiętam.

Uznanie i poczucie strachu to pierwszy krok. Często najtrudniejszy i najbardziej przerażający. I być może najważniejszy. Bo gdy już wiem, co rządziło moim życiem, mogę wybrać inaczej. Mogę uznać, że boję się, tak, boję się, czuć ten strach i mimo niego zrobić to, co chcę.

To, co ja chcę, a nie mój strach. Mogę wybrać, że tu i teraz, w tej chwili będę większy niż mój strach. Albo i nie. Bo nie muszę. Mogę też go po prostu czuć, bo to jest prawdziwa prawda o mnie teraz.

Tak czy siak, świadomość i czucie to pierwszy krok. Inaczej oszukujemy siebie i innych.

Na koniec dnia nie ma rzeczy i historii, które mogą powstrzymać nas przed tym, czego pragną nasze serca. Tylko my możemy zrobić to sobie sami.

I tylko my możemy zrobić coś innego.

W kategorii: Teksty Inspiracje

0 komentarzy do “Mniej historii, więcej życia!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane wpisy

Teksty Inspiracje

Wyprawa po szlugi

A gdyby tak życie było wyprawą po szlugi? Pomyśl tylko. Budzisz się, dostajesz światłem jarzeniowym w twarz, boli, boli, strasznie boli, oddzielają cię od ciepła, błogości, szczęścia, raju, dają klapsa w dupę, owijają prześcieradłem, kładą Read more...

Teksty Inspiracje

Dwadzieścia centymetrów

Czasem się przytłaczam. Czasem przychodzą takie dni, chwile, że patrzę na białe kartki zawieszone na żółto pomalowanej ścianie: tam zapisane plany, wizje rozpisane kolorowymi mazakami. Patrzę i myślę:  Nie za dużo tego?! I przed oczami Read more...

Teksty Inspiracje

Karmienie duszy

O słuchaniu siebie. O spełnianiu swoich potrzeb. O karmieniu duszy. Pospinało mnie ostatnio. I to ostro. Ciało na zmianę zesztywniałe i ospałe. Głowa wali z niewielkimi ustankami potokiem farmazonów, planów, wszelkich scenariuszy. Przede wszystkim tych Read more...